Archiwalne wpisy:
Czerwiec 2020
P W Ś C P S N
« Maj    
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930  
Kategorie:

admin

Siatkarskie złoto dla grupy I

Bardzo lubimy sportową rywalizację! Prawie zawsze przychodząc po lekcjach do internatu naszym pierwszym pytaniem jest: czy możemy pójść na boisko lub do sali gimnastycznej? Gramy praktycznie we wszystko: piłkę nożną, siatkówkę, koszykówkę, zbijaka lub czasem nawet w baseball. Będąc na boisku zapominamy o problemach, możemy się wypocić i zostawić negatywne emocje. Rywalizując między sobą podnosimy też swoje umiejętności i poprawiamy kondycję, które przydają nam się później podczas rozgrywanych w Ośrodku turniejów. Ostatnio mieliśmy okazję sprawdzić się w trzyosobowej grze w siatkówkę i…wygraliśmy! Pokaż więcej

Pamiętamy!

Z okazji 77 rocznicy wybuchu powstania w getcie warszawskim  i obchodów Dnia pamięci o Holokauście i zbrodniach przeciwko ludzkości stworzyliśmy pamiątkową tablicę. Dzień ten obchodzony jest decyzją Ministra Edukacji Narodowej 19 kwietnia, w rocznicę wybuchu powstania w getcie warszawskim, w bibliotece naszej szkoły została zorganizowana wystawa poświęcona tej wstrząsającej historii II wojny światowej. Pokaż więcej

Turniej o Puchar Dyrektora MOW rozstrzygnięty!

Nadeszły trudne czasy dla fanów futbolu. W świecie ograniczonym epidemią nie możemy wyściubić nosa poza teren Ośrodka. W najbliższym czasie możemy zapomnieć o kibicowaniu z trybun Pomezanii, Nogatowi czy Olimpico. Nawet telewizja nie poratuje nas żadną nową transmisją meczu Lechii, Arki, Liverpoolu czy Realu. Co nam zatem zostało? Rozgrywamy mecze na Orliku, zawody Turbokozaka czy bawimy się piłką w sali gimnastycznej. Poziom jest wysoki, ale mimo wszystko tęsknimy za Messim, Lewandowski, Piątkiem czy Marco Paixao. Tę tęsknotę próbujemy załatać przenosząc się w świat wirtualny i wchodząc w role największych światowych gwiazd futbolu. Pokaż więcej

Wiosna w bibliotece

Gdy wreszcie po zimie wychodzi słońce i wszystko w przyrodzie powraca do życia, wśród nas, którzy także jesteśmy częścią natury, także budzi się energia! I tę trzeba odpowiednio spożytkować. Może to wydawać się dziwne, ale również w bibliotece 😉 Pokaż więcej

Wielkanocny festiwal atrakcji

Święta, święta i po świętach… Podczas przepustek w towarzystwie rodziny i kolegów mijają one błyskawicznie. Wyjeżdżając nawet na kilka dni możemy zmienić otoczenie, odetchnąć trochę od ośrodkowego rytmu dnia, odpocząć od obowiązków i przede wszystkim spotkać się z dawno nie widzianymi, a ważnymi dla nas ludźmi. Po otrzymaniu informacji, że żaden z nas nie dotrze do domu z powodu epidemii koronawirusa bardzo się wkurzyliśmy. Nie dość, że większość z nas nie widziała najbliższych od stycznia, a niektórzy i od listopada (!), to jeszcze Wielkanoc mieliśmy spędzić nie z nimi, a w Ośrodku. Możecie wyobrazić sobie, jakie nastroje panowały pośród nas. Co prawda wychowawcy i dyrekcja tłumaczyli nam, że to dla naszego dobra, a przede wszystkim dla dobra naszych rodziców i dziadków i rozumieliśmy to, ale smutek i rozczarowanie pozostawały. Nie trwały jednak długo. A wszystko dzięki naszym wspaniałym wychowawcom! Pokaż więcej

Spokojnych Świąt Wielkanocnych!

Zmartwychwstanie Chrystusa świętujemy w Ośrodku. W trosce o Wasze zdrowie zostaliśmy w Malborku, ale sercami wszyscy jesteśmy w domach, myślami jesteśmy z naszymi bliskimi przy rodzinnych stołach! Takich Świąt Wielkanocnych jeszcze nie było i – prawie na pewno – już nie będzie! Musimy się przemęczyć, żeby szybko zażegnać zagrożenie. Kochamy Was bardzo i czekamy końca epidemii!

Naszym najbliższym, całej kadrze i wszystkim życzliwym malborskiemu Ośrodkowi życzymy zdrowych, pełnych miłości, spokoju i – mimo wszystko – uśmiechu świąt Wielkanocnych!

                                                                              wychowankowie MOW w Malborku

 

Pokaż więcej

Kartka świąteczna dla pracowników Służby Zdrowia

Ostatnie tygodnie są dla nas wszystkich wyjątkowo trudne. Pandemia koronawirusa spowodowała wszechobecny strach i wzajemną nieufność ludzi wobec siebie. W tym anormalnym czasie najważniejsze, ale i najtrudniejsze zadanie stoi przed pracownikami służby zdrowia. To oni są na pierwszej linii frontu: narażają swoje życie ratując wiele innych. Doceniając ich wkład w opanowanie zagrożenia i powrót do tak wyczekiwanej normalności postanowiliśmy zorganizować w naszym Ośrodku konkurs na kartkę świąteczną dla pracowników Służby Zdrowia. Wzięło w nim udział wielu wychowanków z każdej z grup. Chłopcy cały tydzień poprzedzający święta Wielkiejnocy przygotowywali kartki dla lekarzy, pielęgniarek i ratowników. W Wielki Piątek organizatorzy podsumowali rywalizację i nagrodzili najlepsze prace. Wszystkim, którzy wzięli udział gratulujemy właściwej postawy, a najlepszym zwycięstwa! Bardzo cieszymy się, że choć w drobnym stopniu mogliśmy wywołać uśmiech na twarzach pracowników Służby Zdrowia w naszym powiecie. Pokaż więcej

Kuba i jego kilogramy (reportaż)

Tuż przed kwarantanną wpadłem na pomysł dwóch mini-reportaży. Miały one zaprezentować Wam sylwetki trzech naszych wychowanków, którzy niemal codziennie wychodzili trenować  w malborskich klubach sportowych. Wirus trochę pokrzyżował mi plany, bo póki co odwiedziłem tylko Kubę, który w „Rzemieślniku” ćwiczył podnoszenie ciężarów. Wizyta była bardzo ciekawa, jednak miałem problemy techniczne z aparatem i…nie zrobiłem żadnego zdjęcia. Na drugą wizytę, by uzupełnić tekst o fotogalerię było już za późno (nadrobiliśmy jednak w naszej ośrodkowej siłowni). Podobnie sprawa wyglądała w przypadku moich planów przyjrzenia się z bliska Adamowi i Dawidowi grających w drużynie juniorskiej „Pomezanii”. Nie czekając na zakończenie epidemii – próbując urozmaicić Wam trochę ten czas – pierwszy tekst publikuję już teraz.

Kuba w Ośrodku jest już trzeci rok. Dwa pierwsze – jak sam określa – były na „ogarnięcie się i znalezienie własnej drogi”. Szybko się denerwował, przez co często łapał złe oceny i wdawał się w niepotrzebne zatargi. Zdążył się jednak wyciszyć, przemyśleć swoje zachowanie i odkryć pasję, która potrafi go pochłonąć.

Od początku obecnego roku szkolnego Kuba zaczął chodzić na treningi do MKS „Rzemieślnik” Malbork, gdzie pod okiem profesjonalistów ćwiczył podnoszenie ciężarów.  Wiedziałem, że mój kolega z gr. IV codziennie samodzielnie opuszcza Ośrodek i trenuje, ale nie sądziłem, jak dużo wyrzeczeń go to kosztuje. Dyrektor umożliwił mu udział w zajęciach „Rzemieślnika” pod warunkiem, że nie będzie zaniedbywał przez to swoich obowiązków. Po obiedzie, kiedy inni wychowankowie aktywnie bądź biernie odpoczywają, on musi odrobić lekcje i powtórzyć materiał na następny dzień, bo o 17, kiedy inni siadają do prac zadanych przez nauczycieli, on wychodzi. Po powrocie z treningu je kolację, robi swój dyżur i przed snem często uczy się do sprawdzianów i klasówek. Nie jest mu łatwo przy tak napiętym grafiku, ale wie, że nie może sobie pozwolić na złe stopnie, bo straci to, co kocha.

Długo zastanawiałem się, co może być przyjemnego w przerzucaniu kilogramów, podrzucaniu sztangi czy machaniu hantlami i co tak bardzo motywuje Kubę do wielu wyrzeczeń. Już trasa na trening trochę rozjaśniła mi w głowie, kiedy nasz bohater zaczął opowiadać o nowych ćwiczeniach, kolejnych osobistych rekordach, które pokonuje i kolegach, z którymi rywalizuje. Sama sala treningowa nie była oszałamiająca, a sprzęt trudno było nazwać nowym, ale podejście trenerów, rozmowy z kolegami i uśmiech Kuby pokazywały, że jest w swoim żywiole. Już sama rozgrzewka z pompkami, przysiadami, podskokami i rozciąganiem byłaby dla mnie trudna do zrobienia, ale prawdziwe czary zaczęły się później.

Kuba – chłopak niewiele ode mnie większy – podczas martwego ciągu, przysiadów ze sztangą czy wyciskania przerzucał sztangi z tyloma talerzami, że nie zdążyłem ich zliczać. A gdy raz na jakiś czas prosił mnie, żebym przyniósł mu jedno czy drugie obciążenie, to już przez samą drogę pot wyskakiwał mi na czole. Kuba tylko się śmiał, zachęcając mnie, żebym spróbował z całym obciążeniem. Po treningu nasz bohater cały mokry, ale z uśmiechem na ustach poszedł pod prysznic. Gdy już nikogo nie było, spróbowałem podnieść jego sztangę i…pewnie się domyślacie, jak to się skończyło.

Może i ciężary nigdy nie porwą mnie tak, jak piłka nożna, ale patrząc na Kubę, jego zaangażowanie i przyjemność, jaką sprawia mu ten sport, rywalizacja i budowanie własnej sylwetki, myślę, że on myśli to samo porównując swój sport z innymi. Cieszę się z wizyty w MKS „Rzemieślnik”, bo nie dość, że poznałem inną dyscyplinę, zobaczyłem pasję mojego kolegi i widziałem ciekawy trening, to jeszcze poznałem świetnych ludzi, z którymi Kuba na co dzień trenuje. Trzymam kciuki za sukcesy mojego kolegi! Może kiedyś spotkamy się na jakiejś gali mistrzów sportu.

                                                                               K. Matthäus (MOW News) Pokaż więcej

Odkrywamy w sobie pasję z Bartoszem Mazerskim

Nie jesteśmy bandytami! Może trudno Wam w to uwierzyć, ale naprawdę MOW to nie miejsce dla przestępców. Trafiamy tutaj przede wszystkim za to, że nie chodzimy do szkoły. Jedni spędzają ten czas siedząc w domu przed komputerem albo telewizorem, inni z kolegami próbując różnych używek czy popełniając drobne kradzieże, a jeszcze inni spacerują po mieście czy galeriach. Dlaczego tak postępujemy? Często sami nie wiemy. Czy to tylko nuda w szkole i podszepty kumpli? Chyba nie, to tylko wygodne wytłumaczenia.

Ostatnio mnie olśniło. Trochę w życiu błądziłem. Unikałem obowiązków, nie szanowałem dorosłych i nie słuchałem ich rad. Czasami sięgałem po zakazany owoc. Raczej nie smakował, ale głupio było przyznać przed kumplami. Dlaczego postępowałem często wbrew sobie? To proste: nie miałem na siebie pomysłu, nie miałem żadnego hobby, żadnej pasji, którą mogłem zgłębiać, rozwijać. Przemyślenia te podsunął mi lekkoatleta Bartosz Mazerski, którego miałem okazję poznać kilkanaście dni temu podczas pierwszego spotkania w ramach cyklu „Odkryj w sobie pasję!”.

Szedłem z nastawieniem, że wynudzę się, ale ominą mnie lekcje. Zawsze jakiś plus. Sportowiec poopowiada jak to ciężko trenował, jak zdrowo się odżywiał i z ilu rzeczy musiał zrezygnować. Nic nowego, nic ciekawego. Nasz bohater podszedł do spotkania jednak zupełnie inaczej, czym kupił nas wszystkich. Od początku do samego końca słuchaliśmy z otwartymi buziami nie o treningach i zawodach, ale o wszystkim, co im towarzyszyło.

Pan Mazerski opowiedział nam o mnóstwie przygód, które przeżył w różnych krajach, o miejscach, które przy okazji zawodów odwiedził i o ludziach, których dzięki wyjazdom poznał. Oczywiście wspominał o bieganiu i tym, jak jest dla niego ważne, jak wiele mu daje, ale nie zanudził nas tym. Fantastycznymi zdjęciami i filmami z podróży podczas zdobywania Korony Maratonów Ziemi  udowadniał nam, jak wiele może nam dać rozwijanie naszej pasji. Jako dziecko nie marzył nawet, że będzie mógł biegać nad przepięknym azjatyckim jeziorem Bajkał, oglądać z bliska misie koala w Australii, odwiedzić Machu Picchu – stolicę dawnego państwa Inków – w Ameryce Południowej czy rzucać śnieżkami na Antarktydzie. Te miejsca i wiele innych poznał dzięki realizacji swoich marzeń i pasji. Poznał przy tym mnóstwo fantastycznych ludzi i przeżył niezwykłe przygody. I to kto? Człowiek ze Sztumu, prawie sąsiad.

Spotkanie to i słowa, które tam padały siedzą we mnie do teraz. Bartosz Mazerski oczywiście mówił nam, że bieganie jest fantastyczne, że warto biegać i że może nam pomóc w rozpoczęciu treningów. Podkreślił jednak, że niezależnie od tego, czy będzie nas kręcił sport, czy coś innego, to nasze hobby, nasza pasja jest tym, co niszczy nudę i głupie pomysły, a kieruje na pozytywne tory. To ważna lekcja dla nas wszystkich. A po niej czeka nas jeszcze ważniejsze i arcytrudne zadanie domowe: odnaleźć to, co nas będzie kręciło, co pochłonie nas do reszty. Trzymajcie za nas kciuki!

                                                                        K. Dobrzeniecki (MOW News) Pokaż więcej

Pamiętamy o Wyklętych

Pamięć o Żołnierzach Wyklętych i ich walce o wolną Polskę staram się z kolegami z grupy III i naszymi wychowawcami pielęgnować przez cały rok. Oglądamy filmy, wymieniamy się książkami, dbamy o groby i pomniki czy uczestniczymy w lekcjach historii (zarówno tych bardziej, jak i mniej obowiązkowych). Przez lata spędzone w Ośrodku stało się to częścią nas. Im więcej wiemy, tym bardziej utożsamiamy się z naszymi bohaterami.

Tematy, o których rozmawiamy z większą lub mniejszą częstotliwością przez cały rok w szczególny sposób wracają w ostatnim tygodniu lutego i pierwszym marca. Jest to dla nas czas wyjątkowy: dzięki obchodom Narodowego Dnia Pamięci o Żołnierzach Wyklętych (1 marca) w Ośrodku, mieście i województwie organizowane są różne imprezy, konkursy i spotkania poświęcone naszym bohaterom. Są to nasze tematy, więc czujemy się w nich jak ryby w wodzie.

Świętowanie rozpoczęliśmy od sportowej rywalizacji. Przez kilka tygodni trenowaliśmy na bieżni i w terenie, żeby dobrze wypaść w malborskim biegu „Tropem wilczym” na 5 km. I udało się: wypadliśmy naprawdę dobrze, większość z nas zakończyła wyścig w czołówce. Nieco słabiej wypadli nasi młodsi koledzy z grupy IV, których zachęciliśmy do udziału, ale w końcu najważniejszy był udział i dobiegnięcie do mety. Wszyscy otrzymaliśmy pamiątkowe medale i piękne białe koszulki ze zdjęciami naszych bohaterów.

Drugą część obchodów stanowił przygotowywany od kilku tygodni przez naszą grupę apel. Staraliśmy się przybliżyć wszystkim wychowankom naszego Ośrodka w ciekawy sposób historię Żołnierzy Wyklętych, ich cele, działalność i to, w jaki sposób rozumieli patriotyzm. Trochę opowiadaliśmy, recytowaliśmy, śpiewaliśmy i graliśmy, dzięki czemu staraliśmy się, żeby na naszej lekcji historii nikt się nie nudził. Mocno przeżywaliśmy nasz występ i stres niemal nas pozjadał, ale ostatecznie godziny prób zrobiły swoje i daliśmy radę. Kolegom się podobało!

Pamięć o naszych bohaterach uczciliśmy również biorąc udział w konkursach wiedzy o nich. W ogólnoośrodkowym teście wiedzy nie mieliśmy sobie równych, zajmując indywidualnie i grupowo pierwsze miejsca. Mam nadzieję, że nie zabrzmi to brzydko, ale byliśmy pewni zwycięstwa. W końcu zakres informacji z konkursu my znamy na pamięć, a nasi koledzy musieli się go dopiero uczyć. Poszło jak z płatka. Dużo trudniej było w eliminacjach do wojewódzkiego konkursu literackiego, w którym mieliśmy napisać pracę nawiązującą tematem do historii Żołnierzy Wyklętych. Prześcigaliśmy się w pomysłach i formach prac, dlatego daliśmy wychowawcy twardy orzech do zgryzienia, który z nas będzie w tym roku reprezentował Ośrodek u wojewody.

Te dwa tygodnie były dla nas bardzo gorącym i szalenie ciekawym czasem. Bardzo się cieszymy, że mogliśmy uczestniczyć w tych imprezach, sprawdzić swoją wiedzę o Wyklętych i choć trochę przybliżyć ich sylwetki kolegom. To bardzo ważne, żebyśmy podtrzymywali pamięć o nich i ich walce. A żeby nie były to tylko suche słowa zaraz ubieram kurtkę, biorę szmatkę, grabie i ruszam z kolegami wysprzątać okoliczny obelisk poświęcony „Ince” i teren wokół niego. Was też do tego zachęcam.

                                                                                                      J. Siuda (MOW News) Pokaż więcej