Archiwalne wpisy:
Kwiecień 2021
P W Ś C P S N
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  
Kategorie:

admin

Międzynarodowy Dzień Teatru

„To wyjątkowo trudny czas dla żywego teatru i wielu artystów (…) Silna potrzeba tworzenia u autorów, scenografów, tancerzy, śpiewaków, aktorów, muzyków, reżyserów nigdy nie zostanie zaduszona, a w bardzo niedługiej przyszłości zakwitnie od nowa z nową energią i nowym pojęciem naszego wspólnego świata.”- to słowa znanej aktorki Helen Mirren ( w tłumaczeniu Pawła Paszty), które wygłosiła w swoim orędziu z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru.

W naszym Ośrodku ten dzień także został odpowiednio uczczony. Chłopcy na tę okoliczność przygotowali krótki spektakl będący ich interpretacją postaci Grabca z dramatu „Balladyna” Juliusza Słowackiego.  Przedstawienie nosiło tytuł „Grabiec na odwyku” i ukazywało, jakie wydarzenia sprawiły, że bohater popadł w tarapaty i dlaczego postanowił żyć w trzeźwości,
 a także doradzał to widowni. Przedstawienie bardzo podobało się zarówno wychowankom, jak i nauczycielom i wychowawcom. Aktorzy zebrali gromkie brawa i… słusznie! Bo byli rewelacyjni!

Beata Mucha

Światowy Dzień Poezji

Podobnie jak w ubiegłym roku nasi wychowankowie uczcili ten wyjątkowy dzień poświęcony propagowaniu kultury i wzięli udział w konkursie recytatorskim. Wiadomo, że kultura wysoka, zwana inaczej kulturą elitarną, dotyczy zwykle wąskiej grupy osób. Tak też było z naszym konkursem. Odbył się w kameralnym gronie i atmosferze, w bibliotece szkolnej. Sprzyjało to bardzo młodym recytatorom, dla których występ zawsze wiąże się z tremą, zwłaszcza dla nowicjuszy. Wybór utworów był dowolny, dlatego mogliśmy wysłuchać wierszy klasyków, jak poetów współczesnych. Najczęściej jednak sięgano do tomiku wierszy „ Miłość Poranka” lokalnego poety Stanisława Sumowskiego. Nie były to utwory łatwe dla recytatorów ze względu na interpretację i oddanie intonacją głosu, mimiką czy gestem emocji w nich zawartych. I jak to w konkursach bywa, jedni poradzili sobie z tym lepiej, inni słabiej. Jednakże podziękowania i gratulacje należą się wszystkim uczestnikom! Za pokonywanie własnej nieśmiałości czy braku wiary we własne możliwości, do czego niewątpliwie trzeba mieć odwagę.

Dlatego jeszcze raz dziękuję Wszystkim Recytatorom za udział w konkursie i zapraszam za rok!

Wasza Biblioteka(rka)

Beata Mucha

Przedświąteczne rozładowanie emocji

Ostatnie tygodnie przed Świętami Wielkanocnymi były pełne napięcia i niepewności. Co prawda wychowawcy wysyłali pisma z prośbami o urlopowania i stopniowo dostawaliśmy z sądów zgody na wyjazdy, ale nie byliśmy przekonani, czy w ostatniej chwili rządzący nie powiedzą „Zostajecie!”. Ilość osób zakażonych codziennie wzrasta, a wielu z nas ma przecież świeżo w pamięci ostatnią Wielkanoc, którą wszyscy spędziliśmy w Ośrodku. Co prawda bawiliśmy się świetnie, atrakcji wtedy było mnóstwo, a wychowawcy stawali na głowach, żeby urozmaicić nam czas, ale…nie zastąpi to świętowania z najbliższymi. Dlatego nasi opiekunowie postanowili, że odgonią złe myśli i pozwolą nam rozładować negatywne emocje poprzez zawody sportowe. A było ich tyle, że czasu na rozmyślania praktycznie nie mieliśmy.

Maraton turniejów rozpoczęły trwające dwa tygodnie zawody koszykówki. Nie każdy z nas grał w nią na podwórku czy w szkole, dlatego najpierw z moimi kolegami z gr. II poznaliśmy zasady, a potem przeszliśmy do grupowych treningów tej dyscypliny. Mieszkamy w sąsiedztwie sali gimnastycznej, dzięki czemu mogliśmy podglądać, jak idą przygotowania naszym przeciwnikom. Obserwacje te utwierdziły nas w przekonaniu, że będziemy jednymi z faworytów. Rozgrywki rozpoczęliśmy od rywalizacji grupowej, w której zmierzyliśmy się z reprezentantami gr. III, gr. VI i gr. VII. Zgodnie z planem turniej zaczęliśmy od spektakularnego 36:5 z gr. VII, później pokonaliśmy 46:26 gr. III i gdy uważaliśmy siebie za niepokonanych zimny prysznic zafundowała nam gr. VI ogrywając nas 33:24. Podłamani porażką i drugim miejscem w grupie ulegliśmy w półfinale naszym starszym kolegom z gr. I, którzy wygrali rywalizację w drugiej grupie z zespołami gr. V i gr. VIII. W meczu o trzecie miejsce ponownie trafiliśmy na gr. VI i…niestety znów przegraliśmy. Tym razem aż dwudziestoma punktami 23:43. Chyba zbyt wcześnie poczuliśmy się zwycięzcami turnieju, przez co zabrakło nam koncentracji i respektu dla rywali. Dostaliśmy lekcję, trenujemy dalej i zmotywowani czekamy na kolejny turniej! Grupie VI gratulujemy brązowego medalu, grupie V srebrnego, a naszym sąsiadom z grupy I złota!

Niedługo po starcie zespołowych rozgrywek w koszykówkę wystartował indywidualny turniej tenisa stołowego. Król ośrodkowych dyscyplin jak zwykle zgromadził ogromną liczbę uczestników, dlatego zawody musieliśmy rozpocząć już od fazy 1/32 finału. Każda z grup posiada swój stół i regularnie trenuje w wolnych od nauki i zajęć chwilach, dlatego wśród uczestników turnieju nie było słabeuszy i wszyscy byli przekonani, że mają szansę na zwycięstwo. Mecze były bardzo zacięte, a wielu wygranych zwykle poznawaliśmy dopiero w trzecim secie. Sędziowałem wiele z tych pojedynków, w innych grałem i z bliska widziałem, jak niewiele niektórym brakowało do pokonania rywala. W rzadko których zawodach poziom początkowych meczów jest podobny do gier końcowych. Tutaj tak było, za co każdemu z uczestników należą się ogromne gratulacje! Cały turniej udało mi się – umiejętnościami i szczęściem – wygrać pokonując w finale po świetnym meczu D. Szałapaja z gr. V, ale największym zaskoczeniem było trzecie miejsce J. Motasa z gr. III, który w Ośrodku nie jest długo i nie dał się nam jeszcze poznać ze strony umiejętności sportowych. Wielkie brawa dla nas wszystkich!

Najświeższe wspomnienia mam z lekkoatletycznych zawodów skoku wzwyż, który został przeprowadzony w ostatni weekend. Wszyscy wiedzieli o nim od dłuższego czasu, dlatego mogłem z kolegami z klasy poważnie popracować nad odbiciem i techniką lotu podczas lekcji wychowania fizycznego. Nauczyciele postanowili solidnie przygotować nas do tej rywalizacji ucząc jednocześnie nowej dla wielu dyscypliny. O pierwszych skokach większość uczniów chciałoby zapomnieć, ale z lekcji na lekcję szło nam coraz lepiej bijąc kolejne życiowe rekordy. Dzięki temu gdy przyszło do turnieju, to organizujący go wychowawcy przecierali oczy ze zdziwienia, jak dobrze czujemy się w tym sporcie. Przeskoczenie 120 cm, a nawet 130 cm nie stanowiło dla nikogo problemu, a prawdziwa rywalizacja rozpoczęła się dopiero po podniesieniu poprzeczki do 140 cm. Wtedy większość – w tym ja – poległa, strącając przeszkodę w locie. Ale niektórzy dali radę, za co zostali nagrodzeni głośnymi brawami od zgromadzonych kibiców. Pierwsze miejsce zajęli D. Szałapaj z gr. V i J. Motas z gr. III przeskakując 155 cm, drugie D. Skurzewski z gr. VIII z wynikiem 150 cm, a trzecie K. Klimek z gr. I i R. Kozłowski z gr. II pokonując 145 cm. Turniej dostarczył nam mnóstwa emocji i świetnie oglądało się go również z perspektywy kibica. Było trochę śmiechu, sporo mocno trzymanych kciuków, a co najważniejsze mieliśmy zajęte głowy. Tym sposobem wskoczyliśmy w ostatni już tydzień przed wyjazdami do domów!

Zarówno te, jak i poprzedzające je turnieje badmintona, futsalu czy e-sportowy w grę FIFA dostarczyły nam mnóstwa emocji i pozwoliły osiągnąć sportowe sukcesy. Dzięki nim mniej zajmowaliśmy się szalejącą na świecie pandemią i jej konsekwencjami. Zadbaliśmy o kondycję, żaden z nas nie nabawił się kontuzji, rozładowaliśmy emocje i zintegrowaliśmy z kolegami. A co najważniejsze dobrze wykorzystaliśmy wolny czas, który minął błyskawicznie. Dzięki temu z trzech miesięcy oczekiwań na powrót do domu zrobiły się trzy dni. Drodzy wychowawcy: dziękujemy!!!

…………………………………………………………………………………………………….. P. Bednarski (MOW News)

Słowo harcerza

Wróciliśmy do akcji! Przez ostatnie miesiące nasza ośrodkowa 4 Drużyna Harcerska Nieprzetartego Szlaku spotykała się wyłącznie w MOW-ie. Podczas tych wewnętrznych zbiórek uczyliśmy się musztry, surwiwalu, harcerskich zwyczajów i ogniskowych przyśpiewek. Dowiadywaliśmy się wielu przydatnych informacji i dobrze się przy tym bawiliśmy. W harcerstwie jednak najbardziej cenię, podobnie jak moi koledzy, kontakt z innymi ludźmi i poznawanie nowych osób. A tego nam w ostatnim czasie brakuje najbardziej.

Tydzień temu mieliśmy okazję zobaczyć naszych starych znajomych należących do Hufca Malbork. Niestety tylko wirtualnie, ale jak się nie ma, co się lubi…to zadowoliliśmy się i tym. Komenda w ramach obchodów międzynarodowego święta Dnia Myśli Braterskiej zorganizowała dla wszystkich swoich drużyn zawody terenowe. Zabawa polegała na poszukiwaniu rozstawionych po Malborku i okolicy punktów z kodami QR. Każdy z tych biało-czarnych kwadratów był zaszyfrowanym zadaniem, które mieliśmy zrealizować i uwiecznić. W ramach rywalizacji mieliśmy m.in. nagrać tik-toka, stworzyć grę, wymyślić piosenkę o swojej drużynie, namalować plakat, napisać opowiadanie, wymyślić krzyżówkę czy zagrać scenkę teatralną o powstaniu harcerstwa. Wyzwań było całe mnóstwo i nie należały do łatwych, ale każdemu sprostaliśmy!

Wszystkie realizacje schowanych za kodami QR zadań nagrywaliśmy lub fotografowaliśmy i po zakończeniu ostatniego z nich wysłaliśmy do ZHP. Z ośmiu zgłoszonych do konkursu drużyn wszystkie zadania zrealizowaliśmy tylko my i drużyna ze Sztumu. Musieli być od nas nieco lepsi, bo ostatecznie w rywalizacji zajęliśmy drugie miejsce. Bardzo się z niego cieszymy i jesteśmy dumni z siebie, że sprostaliśmy zarówno grze aktorskiej, tańcowi czy zadaniom plastycznym i intelektualnym. Dziękujemy Komendzie Hufca za zorganizowanie tego turnieju! Już nie możemy doczekać się kolejnych rywalizacji. Może tym razem już ramię w ramię z innymi drużynami?

P. Rybak (MOW News)

Borys postawił na crossfit

Wielu z nas stara się rozładowywać codzienne stresy poprzez rozwijanie swoich pasji. My piszemy i poznajemy świat mediów, nasi koledzy majsterkują, trenują różne sporty, czytają książki czy rozwijają się artystycznie. Przy Jagiellońskiej każdy znajdzie coś dla siebie. Nasz kolega Borys – jedyny ze znanych nam ludzi, który jest w stanie wytrzymać w pozycji deski pięć (!!!) minut – zakochał się w…crossficie.

Swoją przygodę z tą dyscypliną rozpoczął od ośrodkowych zawodów, po których trener Przemek namówił go do regularnych treningów i wciągnął do swojej sekcji. O ile w poprzednim roku szkolnym trzeba mu było jeszcze przypominać o zajęciach, o tyle od września to on pilnuje umówionych dni i godzin treningów. Dwa-trzy razy w tygodniu bierze udział w godzinnych zajęciach w sali gimnastycznej, siłowni czy na świeżym powietrzu, gdzie przez godzinę wylewa z siebie siódme poty. Wychowawcy chwalą go za systematyczność i odpowiedzialność, a trener nie może wyjść z podziwu nad jego wytrzymałością. Najbardziej zadowolony jest chyba jednak sam zainteresowany, który podkreśla, że to dla niego najlepszy sposób na rozładowanie codziennych stresów, dbanie o zdrowie i kondycję czy poprawienie swojego wyglądu i samopoczucia.

Od dawna zazdrościmy Borysowi formy, motywacji i silnej woli. Do tej listy od marca dopisujemy jeszcze treningi poza terenem Ośrodka. Przez panującą pandemię wszystkie sekcje i koła zainteresowań nie wychylają nosa poza teren MOW-u. Wszystkie poza sekcją crossfitu, której zawodników trener Przemek zabiera co tydzień do sali treningowej MKS-u „Rzemieślnik”, gdzie w izolacji mogą doskonalić swoje umiejętności na profesjonalnym sprzęcie. Jego determinacja została nagrodzona. Trzymamy kciuki i pękamy z dumy!

                                              grupowi koledzy D. Drążek, K. Matthäus i A. Okoński (MOW News)

Żeglarze w pełnej gotowości

Nikogo nie cieszy tak bardzo zakończenie zimy, jak mnie i moich kolegów z Koła Żeglarskiego. Pierwsze promienie wiosennego słońca i dodatnie temperatury powodują długo wyczekiwane topnienie lodu na jeziorach, rzekach i Zalewie Wiślanym, a co za tym idzie…w niedługim czasie wciągniemy żagle na maszt! Nasza ośrodkowa flota jest już niemal gotowa, chęci i humory dopisują, a wiedzą teoretyczną moglibyśmy obdarować kilkunastu wilków morskich. Z niecierpliwością wyczekujemy lekcji praktycznych.

Miałem szczęście uczestniczyć w połowie września w zorganizowanym przez pana Tomka rejsie po Zalewie Wiślanym. Wtedy po raz pierwszy poczułem wiatr we włosach i zakochałem się w żeglarstwie. Większość moich kolegów z Koła Żeglarskiego dołączyła do nas nieco później, przez co o rejsach słyszała tylko podczas naszych zajęć. Wychowawca Tomek ma ogromną wiedzę na temat żeglarstwa i co tydzień opowiada nam o innych rzeczach: o prądach morskich, węzłach, częściach łodzi, o wspaniałych podróżnikach i niezwykłych miejscach, które oni odwiedzili. Podczas zajęć nigdy się nie nudzimy, a wychowawca zawsze zaskakuje nas czymś nowym, ale każdy z nas chciałby już spróbować swoich sił w praktyce.

Dzień próby zbliża się wielkimi krokami i wszyscy czujemy pozytywne napięcie. Zdajemy kolejne egzaminy i doskonalimy umiejętności praktyczne. Kończymy również pielęgnowanie naszych łodzi i odliczamy dni do ich wodowania. Mamy nadzieję, że gdy Marzanna pójdzie na dno, my wypłyniemy. Z którego zakątka świata chcielibyście, żebyśmy wysłali Wam pocztówkę? Ahoj!

                                                                            D. Drążek (MOW News)

Narodowy Dzień Pamięci o Żołnierzach Wyklętych

Wychowankowie Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Malborku co roku aktywnie uczestniczą w obchodach Narodowego Dnia Pamięci o Żołnierzach Wyklętych. Nie inaczej było i w tym roku. Patriotyzm jest ważnym elementem w resocjalizacji, zwłaszcza w pracy z młodymi ludźmi – mówi wychowawca Łukasz Pawłowski – Nieskromnie możemy stwierdzić, że jesteśmy od samego początku bo od uchwalenia Święta związani z ideą przywracania należnego miejsca w historii żołnierzom podziemia niepodległościowego.

Wychowankowie z uwagi na zaistniałą sytuację pandemiczną w tym roku skoncentrowali się na obchodach na terenie placówki.  W przededniu Święta odbył się już cykliczny konkurs wiedzy na temat życia i działalności Danuty Siedzikówny „Inki”, bohaterskiej sanitariuszki V Brygady Wileńskiej Armii Krajowej. Wychowankowie wykazali się dużą wiedzą, a także zainteresowaniem losami „Inki”. Wszyscy wychowankowie zostali nagrodzeni upominkami ufundowanymi przez Stowarzyszenie Historyczne im. V Brygady Wileńskiej. Nasza współpraca z wychowawcami i młodzieżą z MOW to już tradycja – mówi prezes Stowarzyszenia Patryk Pawłowski – Zawsze możemy na nich liczyć a oni na nas w różnych inicjatywach. Wspieramy się i ta współpraca przynosi obopólne korzyści i jesteśmy z niej bardzo zadowoleni.

W dniu Święta wychowankowie pod opieką wychowawców Łukasza Pawłowskiego oraz Marleny Zdziebłowskiej przygotowali akademię łączącą elementy historii, ale także połączone z współczesną muzyką hip-hopową o tematyce historycznej. Akademia została przyjęta z dużym entuzjazmem przez wychowanków oraz pracowników placówki. Doceniono, iż podjęcia się tak ważnej tematyki podjęła się grupa nowych, najmłodszych wychowanków. Działamy z naszą młodzieżą na wielu płaszczyznach – mówi wychowawca Łukasz Pawłowski – Wychowankowie nie tylko otrzymują wiedzę na temat historii Żołnierzy Wyklętych. W ostatnich latach  chłopcy byli laureatami konkursu literackiego „Niezłomne historie” organizowanego pod patronatem Wojewody Pomorskiego Dariusza Drelicha. Poza tym nasza młodzież chętnie bierze udział w charakterze wolontariuszy w porządkowaniu miejsc pamięci narodowej, co z całą pewnością, pomoże odnaleźć się jej w swoim środowisku po opuszczeniu placówki.

Łukasz Pawłowski

Badmintonowe szaleństwo

„Idziesz pograć w badmintona?”  Przez szesnaście lat ani razu nie miałem okazji odpowiedzieć na to pytanie. Dlaczego? Bo nikt mi go nie zadał. Z kolegami z osiedla czy z Ośrodka najchętniej graliśmy w piłkę nożną. Raz na jakiś czas mieliśmy też zajawki na siatkówkę, koszykówkę czy tenisa. Czasami pobiegaliśmy. Nigdy jednak nikt z mojego otoczenia nie pomyślał poważnie o badmintonie. Wielka szkoda, bo w ten weekend przekonałem się, jak rewelacyjna, emocjonująca i szybka jest to dyscyplina.

Kilka tygodni temu, gdy wychowawca poinformował mnie i moich kolegów o tym, że 21 i 22 lutego odbędą się mistrzostwa ośrodka w badmintonie, nie było chętnych do reprezentowania grupy. Sport ten kojarzył nam się z emerytami odbijającymi lotkę na plaży lub jakiejś polanie. „Mam jeszcze z pięćdziesiąt lat na rozpoczęcie przygody z badmintonem” – pomyślałem. Wszystko zmieniło się, gdy któregoś popołudnia grupą zeszliśmy do sali gimnastycznej spróbować swoich sił w tej nowej dla nas dyscyplinie. Trafianie w lotkę przy serwach czy bieganie za nią po dość długim boisku okazały się trudniejsze niż myślałem. Zarówno mnie, jak i moim grupowym kolegom bardzo się to spodobało, poczuliśmy nutę rywalizacji i przez następne dni sami wychodziliśmy z inicjatywą, żeby pójść poćwiczyć przed zawodami. Z dnia na dzień szło mi coraz lepiej, a mecze z kolegami były bardzo wyrównane. W grupowych eliminacjach nie miałem jednak szczęścia i odpadłem w decydującym meczu, przez co turniej finałowy oglądałem z trybun.

W sobotę najlepsi badmintoniści ze wszystkich grup zebrali się w sali gimnastycznej, gdzie wychowawcy omówili wszystkie zasady, a nasz najmłodszy kolega rozlosował pary w turniejowej drabince. Gdy wszystko stało się jasne, mogliśmy rozpoczynać zawody. 1/8 finału nie przyniosła wielkich niespodzianek, a większość meczów kończyła się po dwóch setach. Ćwierćfinały z kolei były ich przeciwieństwem: zacięta gra punkt za punkt, mnóstwo emocji i w każdym meczu trzy sety. Zawodnicy prezentowali podobne umiejętności, dlatego wygrywali ci, którzy mieli więcej szczęścia i dłużej utrzymywali koncentrację. Dzień rywalizacji zakończyliśmy, gdy wyłoniony został ostatni z półfinalistów, a wszyscy, którzy odpadli, pożegnani zostali głośnymi brawami.

Zacięta rywalizacja w ¼ finału zaostrzyła wszystkim apetyty na dalsze mecze i…nie zawiedliśmy się. W pierwszym półfinale Paweł z gr. II pokonał Patryka z grupy III 2:0, jednak niższy o kilkadziesiąt centymetrów zawodnik w każdym z setów walczył niemal do samego końca. Drugi półfinał to starcie podobnych wiekiem, wzrostem, wagą i umiejętnościami Dominika z gr. VIII i Bartka z gr. I. Ten mecz był pokazem tego, jak ważna może być w tym sporcie taktyka. Dzięki podpowiedziom swojego wychowawcy, doświadczonego badmintonisty pana Remka, Patryk zmęczył mojego grupowego kolegę i mimo przegranego seta wygrał całe spotkanie 2:1.

Po obiedzie czekały nas ostateczne starcia. Mecz o trzecie miejsce zwyciężył Dominik, ale bardzo dobre wrażenie zostawił po sobie Patryk, który jak równy z równym walczył od ćwierćfinału z dużo starszymi kolegami. Wielki finał zgodnie z przewidywaniami okazał się prawdziwą ucztą dla kibiców. Obaj zawodnicy walcząc o każdy punkt wykazywali się dużą zwinnością, pomysłowością i determinacją. Pierwszego seta wygrał Bartek, ale już w dwóch kolejnych Paweł wspiął się na wyżyny umiejętności odrabiając straty i pokonując kolegę z sąsiedniej grupy. Brawom, gratulacjom i uściskom nie było końca.

Turniej przekonał do badmintona mnóstwo wychowanków. Zarówno ja, jak i moi koledzy nie spodziewaliśmy się, że może to być tak wymagający i interesujący sport. W miniony weekend był on w Ośrodku zdecydowanie dyscypliną nr 1 i mimo, że pewnie zbyt długo nie utrzyma pozycji lidera, to na pewno często będziemy wracać do tej gry.

                                                                 K. Matthäus (MOW News)

Miłosne konkurencje

Za nami kolejne konkursy, tym razem patronował im św. Walenty. Pierwszy z nich trwał pięć dni i dotyczył poszukiwania miłosnych wyznań bohaterów książek. Cytaty były umieszczone w czerwonych sercach ukrytych na terenie szkoły. „Miłosne podchody” wzbudziły wiele emocji, gdyż oprócz odnalezienia tychże literackich walentynek, znalazca musiał podać tytuł książki, z której fragment pochodził, autora tekstu i imiona zakochanej pary. Bezkonkurencyjny okazał się w tej zabawie Łukasz z grupy 7, który wytropił aż trzy serca i odpowiedział na pytania konkursowe. A miał wielu rywali!

Następnie odbył się konkurs literacki dla uczniów klas ósmych jako małe przypomnienie i ćwiczenie przed egzaminem próbnym.  Uczestnicy  mieli za zadanie napisać rozprawkę na najważniejszy temat świata, którym jest… miłość oczywiście! Dokładniej, czy możliwe jest prawdziwe uczucie w młodym wieku. Należało podać minimum trzy przykłady znane z utworów literackich. Tu laury zebrał Dastin z grupy 8, II miejsce zajął Wiktor z grupy 2, zaś III miejsce należało do Arka z grupy 8. Wszystkim uczestnikom bardzo dziękuję za udział w konkursach, a zwycięzcom jeszcze raz serdecznie gratuluję i zachęcam do kolejnych zmagań literackich.

Beata Mucha

Przechytrzyliśmy wirusa! Wolontariat wraca do gry!

Pomaganie innym i wywoływanie uśmiechów na twarzach potrzebujących dostarczają nam mnóstwo przyjemności. Zawsze z dużą radością i wielką energią reagujemy na propozycje niesienia pomocy innym, które padają z ust opiekuna Koła Wolontariatu pana Grzegorza. I nie ważne, czy jest to spędzanie czasu ze starszymi osobami w Domu Pomocy Społecznej, czy opieka nad zwierzętami ze schroniska, czy oczyszczanie ulic i lasów. Ostatnie miesiące i panująca epidemia nie pozwoliły nam rozwinąć skrzydeł, dlatego z tym większą radością zareagowaliśmy na możliwość zrealizowania kolejnego dobrego uczynku.

Wirus nas nie opuszcza, dlatego wciąż nie możemy wspierać innych tak, jak robiliśmy to dotychczas. Izolujemy się i pilnujemy dystansu społecznego. Na szczęście dla pana Grzegorza nie był to problem nie do przeskoczenia i…wymyślił, jak możemy pomagać innym w pandemii. Od kilku tygodni rozgościła się w Polsce taka zima, jakiej żaden z nas jeszcze nigdy nie doświadczył. Śnieg nie dość, że bez przerwy sypie, to jeszcze temperatury nie pozwalają mu stopnieć. Świat za oknami wygląda pięknie, ale wielu ludziom biały puch dostarcza mnóstwa problemów.

Mieszkający niedaleko nas emerytowani pracownicy Ośrodka nie mają tylu sił i energii, a często nie pozwala im również zdrowie, by codziennie odśnieżać swoje posesje, chodniki, wjazdy do garażów czy ulicę. Nam nie trzeba było tego dwa razy powtarzać! Wraz z pozostałymi należącymi do Koła Wolontariatu kolegami raz na kilka dni bierzemy tyle łopat do odśnieżania, ile jest w Ośrodku i wyruszamy na pomoc sąsiadom! Dla nas jest to godzinka intensywnej pracy, a dla nich spokój i zdrowie. Uśmiechy i miłe słowa, którymi nas obdarowują są najlepszą nagrodą, a słodkie ciasteczka dostarczają jeszcze więcej sił do pracy. Cieszymy się, że możemy pomagać. Już nie możemy doczekać się powrotu do normalności i pełnej działalności naszego Koła.

                                         N. Majchrzak, P. Bednarski i J. Dumański (MOW News)