Archiwalne wpisy:
Październik 2020
P W Ś C P S N
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  
Kategorie:

Ekstraklasa z dziennikarskiej perspektywy

W dziennikarstwie najbardziej podoba mi się zbieranie materiałów. Lubię poznawać nowe miejsca, spotykać się z interesującymi ludźmi, dowiadywać się ciekawych rzeczy i uczestniczyć w wydarzeniach, do których dostęp ma niewielu. To wielka frajda i duże wyróżnienie. Trzeba na to jednak zapracować. Do wszystkich wyjazdów solidnie się przygotowujemy, a później rzetelnie je opisujemy. Niewielka to jednak cena za tak fantastyczne doświadczenia.

W jedną z takich podróży wyruszyliśmy na początku listopada do Gdyni. Ekipą sześciu redaktorów z koła dziennikarskiego MOW News w pierwszej kolejności odwiedziliśmy Akwarium Gdyńskie, w którym mieliśmy okazję obejrzeć setki różnokolorowych ryb ze wszystkich stron świata oraz płaszczki, węże, żółwie, rozgwiazdy czy fragmenty rafy koralowej. O niektórych spotkanych gatunkach nigdy nie słyszeliśmy, a pozostałe znaliśmy tylko z filmów czy zdjęć. To była niezwykła podróż w głąb mórz i oceanów. Spodobała mi się też makieta ukazująca dno Morza Bałtyckiego, z której dowiedziałem się, że tuż obok Mierzei Wiślanej jest baaardzo głęboko, dlatego lepiej nie odpływać zbyt daleko od brzegu.

Po wyjściu z Akwarium spacerowaliśmy po Skwerze Kościuszki podziwiając statki „Dar Pomorza” i „Błyskawicę” oraz analizując, dokąd możemy dopłynąć startując z Gdyni. Stamtąd udaliśmy się od razu na stadion, na którym byliśmy jednymi z pierwszych kibiców. Mogliśmy dzięki temu przyjrzeć się z bliska organizacji meczu Ekstraklasy, zobaczyć jak rozgrzewają się piłkarze, przygotowują dziennikarze, kibice i organizatorzy. Zajęliśmy miejsca w drugim rzędzie, dzięki czemu trenujących zawodników i późniejszy mecz mieliśmy „na wyciągnięcie ręki”. Ta lokalizacja miała swoje ogromne plusy, jak i wielkie minusy. Gdy akcja toczyła się pod bramką, za którą siedzieliśmy, to wszystko widzieliśmy idealnie. Gdy piłka była po drugiej stronie boiska, widzieliśmy niewiele i po reakcjach trybun domyślaliśmy się przebiegu akcji.

Mecze Arki Gdynia z Legią Warszawa od zawsze ekscytowały kibiców. Nie inaczej było i tym razem. Kibice zapełnili cały stadion, a zawodnicy odpłacili im się bardzo ciekawym meczem. Obie drużyny szybko i dokładnie rozgrywały między sobą piłkę, dzięki czemu widzieliśmy wiele sytuacji podbramkowych. Obu ekipom bardzo zależało na zwycięstwie, dlatego nikt nie odpuszczał, co niestety dla gospodarzy przyniosło negatywny efekt w postaci czerwonej kartki dla Arkowca już w pierwszej połowie. Pierwszy raz na żywo widziałem też, jak sędzia korzystał z systemu VAR. System wideo jednak nie pomógł mu w podjęciu właściwych decyzji. Z powtórek dowiedziałem się, że gospodarzom należały się dwa rzuty karne, które nie zostały podyktowane. Ostatecznie warszawska Legia wygrała 1:0 po bramce Jarosława Niezgody, z którym po meczu mieliśmy okazję chwilę porozmawiać przy szatniach i w strefie wywiadów. Wszystkie te wydarzenia spowodowały, że mecz minął nam błyskawicznie i wszyscy zgodnie uznaliśmy, że był on arcyciekawy, co w naszej lidze nie zdarza się codziennie.

Koniec meczu nie oznaczał dla nas jednak końca emocji. Jako przyszli profesjonalni reporterzy przygotowujemy się do zawodu bardzo solidnie. Po spotkaniu na zaproszenie rzecznika prasowego gospodarzy Tomasza Rybińskiego udaliśmy się na konferencję prasową, która okazała się równie ciekawa, jak sam mecz. Trenerzy obu drużyn najpierw podsumowali grę zawodników, a następnie cierpliwie odpowiadali na pytania zebranych dziennikarzy tłumacząc im taktykę, przedmeczowe założenia oraz powody zmian piłkarzy. Po konferencji natomiast mogliśmy przyjrzeć się, jak w strefie wywiadów gracze obu drużyn rozmawiali z mediami. Dzięki temu mogliśmy zobaczyć naszych boiskowych bohaterów z bliska, podać im ręce i zrobić zdjęcia.

Będąc na stadionie długo przed meczem i długo po nim dowiedzieliśmy się wielu interesujących rzeczy o przygotowaniach do meczu, jego przebiegu oraz o tym, co dzieje się po końcowym gwizdku. Wyjazd bardzo się nam wszystkim podobał. Myślę, że postawiliśmy kolejny solidny krok w kierunku poznania wszystkich tajemnic pracy dziennikarza.

                                                                                                                        P. Rybak (MOW News)