Archiwalne wpisy:
Październik 2020
P W Ś C P S N
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  
Kategorie:

4:0 na początek innowacji. MOW News z wizytą na meczu Lechia-Podbeskidzie

Rzadko oglądamy mecze, o których możemy mówić w samych superlatywach. Jeszcze rzadziej mamy szansę podziwiać je z trybun polskich stadionów. W sobotę 26 września wybraliśmy się z redakcyjnymi kolegami z MOW News oraz zawodnikami Akademii Piłkarskiej MOW Malbork na ekstraklasowy mecz pomiędzy Lechią Gdańsk a Podbeskidziem Bielsko-Biała, w którym ani przez sekundę nie narzekaliśmy na nudę.

Już na godzinę przed pierwszym gwizdkiem emocje sięgały w nas zenitu. Na początku Lew, maskotka gdańszczan, wręczył nam przygotowane przez klub biało-zielone gadżety, a później w drodze na trybuny spotkaliśmy byłego wybitnego zawodnika reprezentacji Polski nazywanego Księciem Paryża Andrzeja Woźniaka, z którym zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie. Wiedzieliśmy, że wyjazd będzie udany, ale nie spodziewaliśmy się, że tak bardzo…

Zawody rozpoczęły się od groźnych akcji prawą stroną boiska piłkarzy gospodarzy. Dryblingi i wrzutki Karola Fili, Omrana Haydary’ego czy Macieja Gajosa kilkukrotnie niepokoiły obronę bielszczan. Po jednej z takich akcji w 13. minucie z rzutu wolnego piłkę tak skutecznie dośrodkował Rafał Pietrzak, że Aleksander Komor skierował ją do własnej bramki. Na początku wszyscy – razem ze spikerem – myśleliśmy, że to gol Flavio Paixao, ale powtórki okazały się bezlitosne dla gracza Podbeskidzia. Prowadzenie gdańszczan spowodowało, że coraz odważniej atakować zaczęli goście, jednak nie stwarzali sobie dobrych okazji do strzałów na bramkę Kuciaka. Lechiści natomiast zaczęli niepokoić rywali tym razem lewą stroną, skąd w 24. i 30. minucie groźnie bili rzuty rożne. Po pierwszym stojący na długim słupku Bartosz Kopacz nieznacznie przestrzelił, jednak po drugim groźną wrzutkę Rafała Pietrzaka na gola głową zamienił Flavio Paixao. Nie było to ostatnie słowo w tej połowie portugalskiego napastnika, który w 41. minucie strzelił swojego trzeciego drugiego gola. Po wznowieniu gry z autu i wymianie podań z Karolem Filą z prawej strony dokładnie dośrodkował Omran Haydary, a gdańskiemu napastnikowi nie pozostało nic innego, jak skierować ją obok interweniującego Martina Polacka. Chwilę przed tą bramką kontakt mogli złapać bielszczanie, jednak po brawurowym rajdzie zbyt lekki strzał oddał Karol Danielak i Michał Nalepa skutecznie wybił piłkę z pustej bramki.

Mimo wysokiego prowadzenia Lechii i niewielkich szans na choćby remis Podbeskidzia gra w drugiej połowie wciąż była płynna i otwarta, a zawodnicy obu drużyn starali się grać z pierwszej piłki i konstruować interesujące akcje. Groźniejsi wciąż jednak pozostawali gospodarze. W 59. minucie po okiwaniu w polu karnym obrońców gości w stuprocentowej sytuacji znalazł się Maciej Gajos i uderzył po ziemi…wprost w stojącego na linii bramkowej Komora, który wybijając piłkę zrehabilitował się za bramkę samobójczą. Podbeskidzie walczyło do końca, próbując atakować bokami, jednak ani wprowadzony po przerwie Łukasz Sierpina, ani Marko Roginic nie zdołali wypracować czystej sytuacji strzeleckiej Kamilowi Bilińskiemu. Lechia natomiast swoją odważną grą nie pozwalała gościom zaatakować większą liczbą graczy i zapomnieć o obronie własnej bramki. Ostatnie słowo należało do gdańszczan, którzy w czwartej minucie doliczonego czasu gry zdobyli gola na 4:0. Bramkę strzelił wprowadzony na boisko kilka minut wcześniej Łukasz Zwoliński po kolejnym niezwykle dokładnym dorzuceniu piłki z rzutu rożnego przez Rafała Pietrzaka. Obie drużyny zagrały dobry mecz, jednak dużo skuteczniejsi okazali się gdańszczanie, którzy po stałych fragmentach gry czterokrotnie zwiedli bielszczan. Mimo druzgocącego wyniku porażki dzięki swojej grze zawodnicy Podbeskidzia zostawili w Gdańsku pozytywne wrażenie. Jesteśmy pewni, że jeszcze niejednej drużynie dostarczą oni sporo problemów.

Zawodnicy Akademii Piłkarskiej MOW Malbork przyglądali się grze piłkarzy ekstraklasy i szukali w niej inspiracji. My natomiast, redaktorzy MOW News, uważnie śledziliśmy i szczegółowo zapisywaliśmy wszystkie ważniejsze wydarzenia boiskowe, żeby po powrocie móc ćwiczyć pisanie sprawozdania z meczu. Gracze obu drużyn zarówno nam, jak i naszym kolegom dostarczyli mnóstwo materiału do pracy. Bardzo nas to ucieszyło, bo żaden z nas nie spodziewał się aż tak ciekawego i pełnego emocji meczu. Pierwszy wyjazd zrealizowany w ramach innowacji pedagogicznej Poznaję siebie, odkrywam świat. Dziennikarstwo w służbie resocjalizacji bardzo się wszystkim podobał i już nie możemy doczekać się kolejnych! Żałujemy, że przez wciąż obecnego w naszym życiu wirusa nie mogliśmy usłyszeć trenerów i zawodników na pomeczowej konferencji, ale wierzymy, że do końca roku jeszcze to nadrobimy. Oby po tak ciekawym meczu, jak ten!

.

P. Bednarski, D. Drążek, K. Matthäus (MOW News)