Archiwalne wpisy:
Luty 2021
P W Ś C P S N
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
Kategorie:

Monthly Archives: Luty 2021

Badmintonowe szaleństwo

„Idziesz pograć w badmintona?”  Przez szesnaście lat ani razu nie miałem okazji odpowiedzieć na to pytanie. Dlaczego? Bo nikt mi go nie zadał. Z kolegami z osiedla czy z Ośrodka najchętniej graliśmy w piłkę nożną. Raz na jakiś czas mieliśmy też zajawki na siatkówkę, koszykówkę czy tenisa. Czasami pobiegaliśmy. Nigdy jednak nikt z mojego otoczenia nie pomyślał poważnie o badmintonie. Wielka szkoda, bo w ten weekend przekonałem się, jak rewelacyjna, emocjonująca i szybka jest to dyscyplina.

Kilka tygodni temu, gdy wychowawca poinformował mnie i moich kolegów o tym, że 21 i 22 lutego odbędą się mistrzostwa ośrodka w badmintonie, nie było chętnych do reprezentowania grupy. Sport ten kojarzył nam się z emerytami odbijającymi lotkę na plaży lub jakiejś polanie. „Mam jeszcze z pięćdziesiąt lat na rozpoczęcie przygody z badmintonem” – pomyślałem. Wszystko zmieniło się, gdy któregoś popołudnia grupą zeszliśmy do sali gimnastycznej spróbować swoich sił w tej nowej dla nas dyscyplinie. Trafianie w lotkę przy serwach czy bieganie za nią po dość długim boisku okazały się trudniejsze niż myślałem. Zarówno mnie, jak i moim grupowym kolegom bardzo się to spodobało, poczuliśmy nutę rywalizacji i przez następne dni sami wychodziliśmy z inicjatywą, żeby pójść poćwiczyć przed zawodami. Z dnia na dzień szło mi coraz lepiej, a mecze z kolegami były bardzo wyrównane. W grupowych eliminacjach nie miałem jednak szczęścia i odpadłem w decydującym meczu, przez co turniej finałowy oglądałem z trybun.

W sobotę najlepsi badmintoniści ze wszystkich grup zebrali się w sali gimnastycznej, gdzie wychowawcy omówili wszystkie zasady, a nasz najmłodszy kolega rozlosował pary w turniejowej drabince. Gdy wszystko stało się jasne, mogliśmy rozpoczynać zawody. 1/8 finału nie przyniosła wielkich niespodzianek, a większość meczów kończyła się po dwóch setach. Ćwierćfinały z kolei były ich przeciwieństwem: zacięta gra punkt za punkt, mnóstwo emocji i w każdym meczu trzy sety. Zawodnicy prezentowali podobne umiejętności, dlatego wygrywali ci, którzy mieli więcej szczęścia i dłużej utrzymywali koncentrację. Dzień rywalizacji zakończyliśmy, gdy wyłoniony został ostatni z półfinalistów, a wszyscy, którzy odpadli, pożegnani zostali głośnymi brawami.

Zacięta rywalizacja w ¼ finału zaostrzyła wszystkim apetyty na dalsze mecze i…nie zawiedliśmy się. W pierwszym półfinale Paweł z gr. II pokonał Patryka z grupy III 2:0, jednak niższy o kilkadziesiąt centymetrów zawodnik w każdym z setów walczył niemal do samego końca. Drugi półfinał to starcie podobnych wiekiem, wzrostem, wagą i umiejętnościami Dominika z gr. VIII i Bartka z gr. I. Ten mecz był pokazem tego, jak ważna może być w tym sporcie taktyka. Dzięki podpowiedziom swojego wychowawcy, doświadczonego badmintonisty pana Remka, Patryk zmęczył mojego grupowego kolegę i mimo przegranego seta wygrał całe spotkanie 2:1.

Po obiedzie czekały nas ostateczne starcia. Mecz o trzecie miejsce zwyciężył Dominik, ale bardzo dobre wrażenie zostawił po sobie Patryk, który jak równy z równym walczył od ćwierćfinału z dużo starszymi kolegami. Wielki finał zgodnie z przewidywaniami okazał się prawdziwą ucztą dla kibiców. Obaj zawodnicy walcząc o każdy punkt wykazywali się dużą zwinnością, pomysłowością i determinacją. Pierwszego seta wygrał Bartek, ale już w dwóch kolejnych Paweł wspiął się na wyżyny umiejętności odrabiając straty i pokonując kolegę z sąsiedniej grupy. Brawom, gratulacjom i uściskom nie było końca.

Turniej przekonał do badmintona mnóstwo wychowanków. Zarówno ja, jak i moi koledzy nie spodziewaliśmy się, że może to być tak wymagający i interesujący sport. W miniony weekend był on w Ośrodku zdecydowanie dyscypliną nr 1 i mimo, że pewnie zbyt długo nie utrzyma pozycji lidera, to na pewno często będziemy wracać do tej gry.

                                                                 K. Matthäus (MOW News)

Miłosne konkurencje

Za nami kolejne konkursy, tym razem patronował im św. Walenty. Pierwszy z nich trwał pięć dni i dotyczył poszukiwania miłosnych wyznań bohaterów książek. Cytaty były umieszczone w czerwonych sercach ukrytych na terenie szkoły. „Miłosne podchody” wzbudziły wiele emocji, gdyż oprócz odnalezienia tychże literackich walentynek, znalazca musiał podać tytuł książki, z której fragment pochodził, autora tekstu i imiona zakochanej pary. Bezkonkurencyjny okazał się w tej zabawie Łukasz z grupy 7, który wytropił aż trzy serca i odpowiedział na pytania konkursowe. A miał wielu rywali!

Następnie odbył się konkurs literacki dla uczniów klas ósmych jako małe przypomnienie i ćwiczenie przed egzaminem próbnym.  Uczestnicy  mieli za zadanie napisać rozprawkę na najważniejszy temat świata, którym jest… miłość oczywiście! Dokładniej, czy możliwe jest prawdziwe uczucie w młodym wieku. Należało podać minimum trzy przykłady znane z utworów literackich. Tu laury zebrał Dastin z grupy 8, II miejsce zajął Wiktor z grupy 2, zaś III miejsce należało do Arka z grupy 8. Wszystkim uczestnikom bardzo dziękuję za udział w konkursach, a zwycięzcom jeszcze raz serdecznie gratuluję i zachęcam do kolejnych zmagań literackich.

Beata Mucha

Przechytrzyliśmy wirusa! Wolontariat wraca do gry!

Pomaganie innym i wywoływanie uśmiechów na twarzach potrzebujących dostarczają nam mnóstwo przyjemności. Zawsze z dużą radością i wielką energią reagujemy na propozycje niesienia pomocy innym, które padają z ust opiekuna Koła Wolontariatu pana Grzegorza. I nie ważne, czy jest to spędzanie czasu ze starszymi osobami w Domu Pomocy Społecznej, czy opieka nad zwierzętami ze schroniska, czy oczyszczanie ulic i lasów. Ostatnie miesiące i panująca epidemia nie pozwoliły nam rozwinąć skrzydeł, dlatego z tym większą radością zareagowaliśmy na możliwość zrealizowania kolejnego dobrego uczynku.

Wirus nas nie opuszcza, dlatego wciąż nie możemy wspierać innych tak, jak robiliśmy to dotychczas. Izolujemy się i pilnujemy dystansu społecznego. Na szczęście dla pana Grzegorza nie był to problem nie do przeskoczenia i…wymyślił, jak możemy pomagać innym w pandemii. Od kilku tygodni rozgościła się w Polsce taka zima, jakiej żaden z nas jeszcze nigdy nie doświadczył. Śnieg nie dość, że bez przerwy sypie, to jeszcze temperatury nie pozwalają mu stopnieć. Świat za oknami wygląda pięknie, ale wielu ludziom biały puch dostarcza mnóstwa problemów.

Mieszkający niedaleko nas emerytowani pracownicy Ośrodka nie mają tylu sił i energii, a często nie pozwala im również zdrowie, by codziennie odśnieżać swoje posesje, chodniki, wjazdy do garażów czy ulicę. Nam nie trzeba było tego dwa razy powtarzać! Wraz z pozostałymi należącymi do Koła Wolontariatu kolegami raz na kilka dni bierzemy tyle łopat do odśnieżania, ile jest w Ośrodku i wyruszamy na pomoc sąsiadom! Dla nas jest to godzinka intensywnej pracy, a dla nich spokój i zdrowie. Uśmiechy i miłe słowa, którymi nas obdarowują są najlepszą nagrodą, a słodkie ciasteczka dostarczają jeszcze więcej sił do pracy. Cieszymy się, że możemy pomagać. Już nie możemy doczekać się powrotu do normalności i pełnej działalności naszego Koła.

                                         N. Majchrzak, P. Bednarski i J. Dumański (MOW News)  

Futsal zawładnął Ośrodkiem

Natura zwyciężyła! Przez ostatnie tygodnie chcąc pobiegać za piłką najpierw musieliśmy odśnieżyć nasze boisko. Po godzinie pracy na mrozie zwykle nie mieliśmy już sił na grę, a następnego dnia na „orliku” znów zastawaliśmy kilkanaście centymetrów białego puchu. Pogoda zdecydowanie bardziej sprzyjała lepieniu bałwanów, budowaniu igloo czy bitwom na śnieżki. Prognozy nie przewidywały w najbliższym czasie znacznego ocieplenia, dlatego wspólnie z wychowawcami postanowiliśmy przenieść realizację naszych sportowych potrzeb do sali gimnastycznej, gdzie w minionym tygodniu równolegle rozegraliśmy nie jeden, a dwa futsalowe turnieje!

Rywalizacja siedemnasto- i osiemnastolatków z dwunasto- czy nawet piętnastolatkami nie ma sensu. Wyniki takich starć można podać bez gry. Doszliśmy do wniosku, że turniej, w którym każdy grałby z każdym byłby nudny, dlatego podzieliliśmy grupy według wieku. W turnieju drużyn „starszych” spotkały się reprezentacje grup I, II i VIII, które w fazie grupowej rozegrały każdy z każdym dwa mecze. Bezkonkurencyjna okazała się grupa VIII, w składzie której na boisku czarowali Karol i Dominik, dostępu do bramki skutecznie bronił Kamil, a z ławki rezerwowych pomagali im Sebastian i Dastin. Chłopcy zwyciężyli w każdym z czterech meczów i pewnie awansowali do finału, w którym zagrali z grupą II, której udało się dwa razy pokonać swoich sąsiadów. Na uznanie zasługuje też zaangażowanie i nieustępliwość zawodników z grupy I, którzy mimo czterech porażek pozostawili po sobie dobre wrażenie, starając się w każdym meczu do samego końca. Po fazie grupowej nastąpił wielki finał, w którym znowu bezkonkurencyjni okazali się wychowankowie grupy VIII, pokonując swoich kolegów 10:4.

Równie emocjonująca okazała się rywalizacja zespołów w turnieju drużyn „młodszych”, w którym zagrały reprezentacje grup III, V, VI i VII. W tych rozgrywkach każdy z każdym rozegrał tylko jeden mecz w fazie grupowej oraz w zależności od miejsca w tabeli finał lub mecz o 3. miejsce. Trudno było wyłonić faworyta przed rozgrywkami, jednak już po pierwszych meczach na prowadzenie wysunęły się zespoły V i VI pewnie pokonując swoich rywali, a wyrównany pojedynek rozgrywając jedynie ze sobą. Ostatecznie zarówno walkę o pierwsze miejsce w grupie, jak i późniejszy finał wygrali zawodnicy z grupy V, którzy wykorzystali fakt, że mimo pięknej gry ich koledzy byli bardzo nieskuteczni. Równie emocjonująca była w tym turnieju walka o brązowy medal. W turnieju zasadniczym jedną bramką lepsi okazali się chłopcy z grupy VII i chyba nabrali zbytniej pewności siebie, bo w meczu o trzecie miejsce sytuacja się odwróciła i 8:7 wygrali wychowankowie z grupy III.

Emocji nie zabrakło do samego końca. Turniej nie przyniósł wielkich niespodzianek, ale w wielu meczach słabsze drużyny dzięki zaangażowaniu i ambicji były bliskie utarcia nosa swoim kolegom. Wyniki wynikami, ale wszyscy zawodnicy zasługują na słowa pochwały i uznania, bo…żaden mecz nie zakończył się walkowerem. A tego baliśmy się najbardziej! Wychowawcy w regulaminie zapisali, że popełnienie przez zespół pięciu fauli w trwającej 10 minut połowie będzie skutkowało przerwaniem meczu i ukaraniem grupy walkowerem. A faulem mogło być zarówno kopnięcie kogoś, zagranie ręką, niesportowe zachowanie czy przekleństwo. A czasami w przypływie nerwów i zaangażowania w grę takie przewinienia nam się zdarzały. A w turnieju nie dość, że żaden mecz nie został przedwcześnie zakończony, to jeszcze niechlubnym rekordem była połowa z…DWOMA faulami! Dziękujemy naszym kolegom za sportowe emocje i cieszymy się, że zawody rozegraliśmy w duchu fair play!

                                                               A. Ozga i A. Maj (MOW News)

Był szał radości, były łzy rozpaczy. Turniej o Puchar Dyrektora rozstrzygnięty

Piłka nożna jest w naszym Ośrodku zdecydowanie najpopularniejszym sportem! To na „orliku” najchętniej relaksujemy się po powrocie ze szkoły. To o naszych lokalnych drużynach najchętniej rozmawiamy z kolegami. To wreszcie w nagrodę za dobre sprawowanie wychowawcy pozwalają nam na oglądanie w środku tygodnia meczów Reprezentacji Polski i rozgrywek Ligi Mistrzów, rozwijając tym naszą pasję! Futbol jest dla nas bardzo ważny i trudno nam bez niego żyć. Co więc robić, gdy za oknami mróz i śnieg, a nasze drużyny dopiero przygotowują się do rozgrywek? Ratujemy się ucieczką w świat wirtualny.

Od początku grudnia do połowy lutego emocjonowaliśmy się II Wielkim E-Sportowym Turniejem dla Wychowanków i Wychowawców o Puchar Dyrektora MOW Malbork Dariusza Miąskowskiego w grę FIFA. W zawodach wzięło udział 57 wychowanków i 3 wychowawców (gratulujemy odwagi, niestety z umiejętnościami było nieco słabiej i nie pozwoliliśmy zajść im zbyt daleko).

Gorąca atmosfera towarzyszyła rywalizacji już od samego początku, bo losujący pary Marcel połączył już w 1/32 kilku faworytów. Gdy rozpoczęły się rozgrywki, temperatura już tylko wzrastała. Graliśmy systemem play-off, więc przegrywający odpadał. O tym, co działo się w niektórych meczach można byłoby pisać nie tylko artykuły, ale i całe książki: dramatyczne zwycięstwa Dawidów z Goliatami, bramki w ostatnich sekundach, czerwone kartki, dogrywki, w końcu serie rzutów karnych i niewykorzystywane przez faworytów jedenastki…niektórzy łapali się za głowy, a inni rwali sobie z nich włosy. Można powiedzieć, że dzięki turniejowi doświadczyliśmy piękna tego sportu w pigułce.

Niestety żaden z meczów nie mógł mieć takiej widowni, na jaką zasługiwał, bo przez panującą epidemię mogliśmy w świetlicy gościć jedynie rozgrywających mecz zawodników i garstkę widzów. Z kilku osób ewidentnie zdjęło to presję, ale niektórym bez publiki dużo trudniej było się zmotywować.

W półfinałach znalazło się aż trzech reprezentantów grupy VIII i jeden grupy VI. W bratobójczym pojedynku grający Bayernem Monachium Kamil pokonał sterującego Realem Madryt zwycięzcę pierwszej edycji turnieju Karola, natomiast w drugim meczu Patryk zawodnikami FC Barcelony nie dał szans Kubie z grupy VI i jego Juventusowi. Mecz o trzecie miejsce na swoją korzyść rozstrzygnął Karol, a w zaciętym meczu finałowym 1:0 Kamil pokonał Patryka. Po ostatnich gwizdkach najważniejszych meczów radościom i smutkom nie było końca, a wznosząc nad głowami otrzymane z rąk Dyrektora puchary, dyplomy i nagrody nasi koledzy mogli czuć się przez chwilę jak Robert Lewandowski.

To był bardzo ciekawy turniej, który dostarczył dużej części wychowanków wielu emocji, powodów do dumy i tematów do rozmów. Żyć bez piłki jest bardzo trudno, dlatego turniej w tej zimowej przerwie był świetnym rozwiązaniem. W imieniu organizatora i własnym (byliśmy w końcu współorganizatorami) dziękujemy wszystkim kolegom i wychowawcom za udział, sportową postawę i wiele zachowań fair play, a naszemu ulubionemu Stowarzyszeniu „Latorośl” za przekazanie środków na puchary i nagrody! Już nie możemy doczekać się trzeciej edycji w nieco zmienionej formule z dużo większą liczbą meczów.

                                                   A. Okoński i D. Drążek (MOW News)

Siłacze z Malborka

W ubiegłym tygodniu w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym odbył się turniej dla prawdziwych siłaczy. Wychowankowie naszego ośrodka mieli okazję wziąć udział w zorganizowanych przez wychowawców Dariusza Górskiego i Jarosława Dymka zawodach w siłowaniu na rękę. Do rywalizacji zgłosiło się aż 28 chłopców, którzy podzieleni zostali na dwie kategorie wagowe: do 55kg oraz powyżej 55kg.  Po oficjalnym ważeniu przystąpiliśmy do turnieju. Poszczególne pojedynki odbywały się na specjalnie przygotowanym do tego celu stole. Zawodnicy siłowali się na obie ręce, a w przypadku remisu następowała dogrywka. Wiele pojedynków było bardzo zaciętych i wyrównanych, co dostarczyło mnóstwa emocji i zabawy. Wśród zawodników w kategorii wagowej do 55kg zwyciężył Fabian, a w kategorii powyżej 55kg Andrzej. Najlepsi zawodnicy otrzymali pamiątkowe medale, a zwycięzca kategorii open Andrzej dodatkowo uhonorowany został pucharem dla najsilniejszego wśród wychowanków MOW w Malborku.

Dariusz Górski

Mistrzostwa Ośrodka w tenisie stołowym

Tenis stołowy jest w naszym Ośrodku grą niemal kultową. Każda grupa ma swój stół, który przeważnie jest w użyciu, a paletki i piłeczki zużywane są w mgnieniu oka. Nie znamy nikogo, kto będąc w MOW nie zagrałby w ping-ponga ani razu. O tym, jak ważna jest to dla nas dyscyplina niech świadczy fakt, że co roku rozgrywane są przy Jagiellońskiej 94 turnieje półfinałowe Mistrzostw Polski Młodzieżowych Ośrodków Wychowawczych, które zwykle wygrywamy. Sami rozumiecie więc, jak wielkie emocje wzbudzają ośrodkowe turnieje w tenisa stołowego.

Jesienna edycja zawodów rozpoczęła się w listopadzie wewnątrzgrupowymi eliminacjami, które wyłoniły trzech najlepszych graczy. Już wtedy poziom był bardzo wysoki, a emocje w niektórych meczach sięgały zenitu. Reprezentanci grup kilka dni z rzędu rywalizowali ze sobą w sali sportowej, a ci, którzy odpadli – w tym my – mogli obserwować zmagania kolegów i kibicować im z trybun zrobionych z ławek gimnastycznych. Mecze były bardzo szybkie, a poziom – jak ocenili koledzy i wychowawcy – najwyższy od lat. Nam najbardziej zapadł w pamięci wielki finał, w którym po ogromnie emocjonującym meczu Paweł z grupy II pokonał Kubę z grupy I, choć mogło być całkiem odwrotnie, bo sytuacja we wszystkich trzech setach co chwilę się zmieniała i raz na prowadzenie wychodził jeden, a po chwili drugi finalista. W meczu o trzecie miejsce w bratobójczej walce kolegów z grupy V Dawid pokonał Pawła. Zawody bardzo nam się podobały, a mecze z każdym kolejnym etapem turnieju przyciągały coraz więcej obserwatorów. A po intensywnym kibicowaniu wracaliśmy do swoich świetlic, gdzie…braliśmy paletki i próbowaliśmy dorównywać poziomem do naszych kolegów. Jeszcze trochę nam brakuje, ale mamy czas!

W imieniu wszystkich uczestników i ich kibiców ogromnie dziękujemy panom wychowawcom Przemkowi Frankiewiczowi i Czarkowi Głowackiemu, którzy nie dość, że wspaniale przygotowali i przeprowadzili zawody, to jeszcze zasponsorowali wspaniałe nagrody! Dziękujemy!

                                                         K. Matthäus i A. Okoński (MOW News)