Czy znacie bardziej poetycki miesiąc niż czerwiec? My nie. Przyroda kwitnie swoimi najintensywniejszymi kolorami, ptaki wyśpiewują najpiękniejsze dźwięki, słońce bajecznie przygrzewa, wieczory stają się coraz dłuższe, a przede wszystkim…zbliżają się wakacje! Nie znamy człowieka, którego by to choć na chwilę nie wprawiło w poetycki nastrój. Postanowiliśmy to wykorzystać i zorganizować w naszym Ośrodku konkurs recytatorski. Odeszliśmy jednak od tradycyjnej interpretacji tekstu przed publicznością, żebyście i Wy mogli cieszyć się naszymi wyjątkowymi prezentacjami.
Poeci są wśród nas. Postanowiliśmy skorzystać z tego i przybliżyć wszystkim wychowankom twórczość malborskiego artysty, a w przeszłości również pracownika naszego Ośrodka, Stanisława Sumowskiego. Kilka miesięcy temu wydał on tomik pt. Miłość poranka. Zadaniem chłopców było wybranie jednego z wierszy tego zbioru, przyswojenie go, zinterpretowanie oraz nagranie dźwiękowe jego recytacji. Cały miniony tydzień nagrywaliśmy, kasowaliśmy, później znowu nagrywaliśmy, i znowu kasowaliśmy, aż w końcu młodzi artyści stworzyli zadowalające ich wykonania, które teraz Wam z dumą prezentujemy.
Konkurs rozstrzygną dwie komisje, dzięki czemu wyróżnień i nagród będzie również podwójna ilość! Pierwszą – jednoosobową – stanowił będzie autor, który ufundował z tej okazji atrakcyjne nagrody. Drugą będziemy stanowić my wszyscy! Po przesłuchaniu poniższych nagrań każdy z nas może zalogować się na swój facebookowy profil, znaleźć znaną nam wszystkim stronę MOW News i pod konkursowym postem znaleźć i polajkować komentarz z imieniem i grupą najlepszego według Was wykonawcy. Jeśli podoba Wam się więcej niż jedna recytacja, nie widzimy problemu, żebyście ograniczali się tylko do jednego kliknięcia. Możemy głosować do końca tego tygodnia. W niedzielę 13 czerwca o 23:59 podsumujemy konkurs, a już w poniedziałek zaprezentujemy Wam jego wyniki.
Uczestnikom życzymy powodzenia, a Wam przyjemnie spędzonego czasu z naszymi recytatorskimi interpretacjami twórczości Stanisława Sumowskiego. Oto one:
1. Fabian, grupa I, „Na dobrą niedzielę”:
2. Kamil, grupa I, „Modlitwa taty”:
3. Krystian, grupa I, „O Nauczycielu Miłości”:
4. Bartek, grupa II, „Powitanie dnia”:
5. Jakub, grupa II, „Gawęda o dobrym człowieku”:
6. Nikodem, grupa II, „Moc miłości”:
7. Brajan, grupa III, „Kiedy jesteś blisko”:
8. Jakub, grupa III, „Modlitwa o dobro”:
9. Kacper, grupa III, „W niepokoju serca”:
10. Aleksander, grupa V, „Miłość poranka”:
11. Kacper, grupa V, „Niedziela Palmowa”:
12. Piotr, grupa V, „W cieniu miłości”:
13. Adam, grupa VI, „A gdy miłość zwycięży wszystko”:
14. Alan, grupa VI, „Ufność”:
15. Karol, grupa VI, „Krople deszczu”:
16. Dorian, grupa VII, „Kiedy jesteś blisko”:
17. Łukasz, grupa VII, „Schody do nieba”:
18. Łukasz, grupa VII, „Świt”:
19. Arkadiusz, grupa VIII, „Powrót do miłości”:
20. Dominik, grupa VIII, „Miłość poranka”:
21. Kordian, grupa VIII, „O Przyjaźni raz jeszcze”:
22. Mateusz, grupa VIII, „Gawęda o dobrym człowieku”:
…………………………………………………………………….. organizatorzy
……………………………………………….. redaktorzy Koła Dziennikarskiego „MOW News”
Czujecie powiew normalności? My już oddychamy nim pełną piersią! Po miesiącach izolacji, kwarantann, maseczek i spirytusu w końcu możemy wrócić do tego, co najbardziej kochamy: spotkań z ludźmi! Pierwszym, co zrobiliśmy po szczepieniach i zluzowaniu obostrzeń było wznowienie współpracy dziennikarzy MOW News z redakcją TV Malbork. Drugim krokiem było znalezienie osób, które nas fascynują i inspirują. Tym razem nie szukaliśmy daleko. Po eskapadach do Warszawy, Krakowa czy Gdańska postanowiliśmy odkryć dla Was złoto ukryte w murach przy Jagiellońskiej 94. Niewielu z Was wie, jak wybitne postaci polskiego sportu pracują w naszym Ośrodku. Zmienimy to!
W najbliższych tygodniach wyemitujemy dwie rozmowy z niezwykłymi ludźmi. Naszym pierwszym rozmówcą będzie Tadeusz Świderski, piłkarz, którego kariera trwa nieprzerwanie od ponad 30 lat. Przez te trzy dekady zdążył on zagrać na każdym poziomie rozgrywkowym w Polsce prócz ekstraklasy. Do dziś cieszy on oczy kibiców swoimi niezwykle efektownymi paradami bramkarskimi oraz imponuje walecznością i zaangażowaniem. Nieraz wywoływał u kibiców stany euforyczne, jak choćby wtedy, gdy skutecznym wykonaniem decydującego rzutu karnego zmienił bieg historii malborskiej „Pomezanii” i gdańskiej „Polonii”. Ikona malborskiej piłki, wzór profesjonalizmu, nasz Wychowawca.
Gościem kolejnego odcinka „Dziennikarskich szlifów” będzie Mistrz Polski, Mistrz Europy i Mistrz Świata, człowiek, którego nazwisko od lat jest synonimem uprawianego przez niego sportu. Myślisz strongman, mówisz Jarosław Dymek. Myślisz Jarosław Dymek, mówisz strongman. Z jednym z najwybitniejszych zawodników w historii swojej dyscypliny porozmawiamy o jego niezwykle bogatej karierze, największych sukcesach, drodze na szczyt, szczególnych miejscach, które odwiedził i wyjątkowych ludziach, których poznał. A wszystko to w otoczeniu setek medali i pucharów, które nasz Wychowawca zdołał przez lata zgromadzić.
Narobiliśmy Wam apetytu? Na pewno! Sami też nie możemy się już doczekać efektów naszej pracy. Goście okazali się tak ciekawi, że i my z przyjemnością wysłuchamy ich jeszcze raz, tym razem już zza srebrnego ekranu. Sport pozwolił im przeżyć niezwykłe momenty, którymi podczas rozmów się z nami podzielili. Jeśli zazdrościcie nam Wychowawców, to…wcale się Wam nie dziwimy! A żeby podnieść Wam temperaturę jeszcze bardziej, to powiemy tylko, że to wcale nie koniec odkrywania kart z naszymi Ośrodkowymi asami. W końcu w naszej talii mamy jeszcze takich wybitnych sportowców, jak Grzegorz Tanasów czy Przemysław Siemieniuk. Ale ich postaramy się przedstawić Wam już po wakacjach.
……………………………………………………………..D. Drążek, K. Matthäus i A. Okoński (MOW News)
Ostatnie tygodnie były dla nas wyjątkowo trudne i wyczerpujące. W planach dnia niepodzielnie królowała nauka: przygotowania do egzaminów ósmoklasisty i ostatnich sprawdzianów ze szkolnych przedmiotów, poprawianie ocen, pisanie zaliczeniowych referatów oraz pomoc słabszym kolegom w zrozumieniu materiału. Poświęciliśmy mnóstwo czasu i energii na sprawy szkolne, co mocno nas wymęczyło. Na szczęście prawie wszystko już za nami: egzaminy napisaliśmy, oceny w większości poprawiliśmy, a zagrożeni jedynkami koledzy są już niemal bezpieczni. Zasłużyliśmy na odpoczynek!
Dobrze wiedzieli o tym dumni z nas wychowawcy i zabrali nas na trzydniowy biwak nad morze. Sztutowo przywitało nas pięknym słońcem, więc po rozpakowaniu nie cieszyliśmy się długo wygodnymi pokojami Ośrodka „Promyk” i wyruszyliśmy na spacer. Na początek odwiedziliśmy Muzeum Stutthof – teren byłego obozu koncentracyjnego, w którym podczas II wojny światowej naziści więzili i mordowali ludzi. Czuliśmy się, jakbyśmy poznali zło w najczystszej postaci. Obraz zdjęć więźniów, baraków mieszkalnych, komory gazowej, szubienicy czy pieców krematoryjnych na długo zostanie w naszej pamięci. Resztę dnia spędziliśmy na spacerze po okolicznym lesie i plaży, poznając piękny krajobraz Mierzei Wiślanej oraz grach sportowych na rewelacyjnych boiskach. Po sporym wysiłku i ogromnej dawce jodu zasnęliśmy błyskawicznie.
Dzień Dziecka rozpoczęliśmy od życzeń i słodkich prezentów od wychowawców, co każdego z nas wprowadziło w świąteczny nastrój. A później miało być już tylko lepiej. Przed południem ruszyliśmy na plażę, gdzie budowaliśmy zamek, zbieraliśmy muszelki, odbijaliśmy piłkę i bawiliśmy się w wymyślane przez wychowawców gry. Po obiedzie sami postanowiliśmy zrobić coś dobrego dla innych dzieci. Zaprosiliśmy przebywające w tym samym budynku dzieci ze Specjalnego Ośrodka Rewalidacyjno-Wychowawczego dla Dzieci i Młodzieży z Autyzmem w Malborku do wspólnej zabawy. Zorganizowaliśmy dla nich olimpiadę sportową, w której mogli sprawdzić się w dziewięciu konkurencjach. Każdy z nas odpowiadał za inną dyscyplinę, a nasi nowi znajomi chodzili od stacji do stacji, sprawdzając swoją siłę, szybkość, skoczność czy zręczność. Widać było, że dostarczyliśmy im dużo świetnej zabawy, co dla nas stanowiło najlepszą nagrodę. Przed kolacją podsumowaliśmy zawody, wyłoniliśmy zwycięzców i wręczyliśmy nagrody. Zabrakło tylko dyplomów, ale obiecaliśmy, że po powrocie do Malborka wydrukujemy je, podpiszemy i przyjdziemy z nimi w odwiedziny. Wieczorem rozpaliliśmy ognisko, nad którym ruszt aż uginał się od karkówek, szaszłyków, piersi z kurczaka czy kiszek ziemniaczanych. Ucztowaliśmy kibicując reprezentacji Polski, która akurat rozgrywała mecz towarzyski z Rosjanami. To był wyjątkowy dzień i – mówiąc szczerze – trudno byłoby wymyślić lepsze obchody naszego święta.
Wszystko, co dobre, szybko się kończy. Po tak przyjemnie spędzonych dniach trudno nam było zaakceptować myśl powrotu do rzeczywistości szkolnej i swoich obowiązków, dlatego chcieliśmy maksymalnie wykorzystać czas biwaku. Z rana spakowaliśmy bagaże, po śniadaniu rozegraliśmy ostatnie mecze w piłkę nożną i koszykówkę, a następnie wyruszyliśmy pożegnać się z morzem. Zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcia, zebraliśmy muszelki oraz bursztyny dla najbliższych i powoli musieliśmy wracać. Wychowawcy przewidzieli nasze reakcje i żeby choć trochę osłodzić nam wyjazd ze Sztutowa, zabrali nas na pyszne lody. Gdy wróciliśmy ze spaceru, nasz Ośrodkowy bus już na nas czekał. Spakowaliśmy bagaże i po godzinie byliśmy już w Malborku. To była świetna wycieczka, która dała nam zastrzyk nowej energii na ostatnie tygodnie roku szkolnego. A w wakacje, tym razem już z rodzicami, być może znowu odwiedzimy Sztutowo. Będziemy ich do tego namawiać!
………………………………………………… K. Matthäus i A. Okoński (MOW News)
Na początku września wraz z kolegami z grupy I pod okiem wychowawczyni Justyny rozpoczęliśmy swoją przygodę z garnkami, patelniami i piekarnikami. Na zajęciach, które trwają już drugi semestr rozwijamy nasze umiejętności kucharskie. Do tej pory zdążyliśmy już przygotować takie specjały, jak pizze, zapiekanki, dania meksykańskie, naleśniki, placki ziemniaczane, rogaliki, ciasta oraz ciasteczka. Nasze potrawy zaczynają wszystkim smakować coraz bardziej, co znaczy, że robimy wielkie postępy! My dobrze się bawimy, a wszyscy wkoło mają pełne brzuchy. Efekty naszej pracy możecie zobaczyć oglądając moją prezentację.
Wychowawcy Jarek i Przemek – nasi specjaliści od sportów siłowych – zorganizowali w połowie maja II Zawody STRONGMAN MOW CROSSFIT GAMES. W dyscyplinach wymagających dużej sprawności, mocy mięśni i wytrzymałości mógł sprawdzić się każdy, kto miał na to ochotę. Poza konkurencją, dla zabawy, ćwiczeń próbowali niemal wszyscy, jednak w samym turnieju wzięło udział 25 najwytrwalszych wychowanków. Kto spośród naszych gladiatorów okazał się najlepszy i co o tym zaważyło? Zapraszamy do lektury.
W sobotnie przedpołudnie nasi siłacze, jak i liczni kibice udali się na ośrodkowe boisko, gdzie już czekały na nich przygotowane dyscypliny. Rywalizacja składała się z pięciu konkurencji: spaceru farmera, przyciąganiu nóg do klatki piersiowej na taśmach TRX, pompkach na poręczach, przenoszeniu Yoka oraz trzymaniu 150% własnego ciała. Każda z nich punktowana była osobno w zależności od zajętego po jej zakończeniu miejsca. Młodzi strongmani za każdym razem dawali z siebie wszystko, o czym świadczyły najlepiej litry wylanego potu, grymasy wielkiego wysiłku na twarzach, a później okrzyki radości lub smutek i nerwy po niezadowalających występach.
Gdy ostatni zawodnik zakończył zmagania, pan Jarek zaprezentował wszystkim brawurowy pokaz podniebnych wyczynów dronem, a pan Przemek miał czas, żeby zliczyć punkty i podsumować turniej. Sportowców podzielono na dwie kategorie wagowe: do 65 kg, w której rywalizowało 12 zawodników i powyżej 65 kg z 13 startującymi. Pierwszą z nich zwyciężył nasz mistrz planka Borys z gr. VIII. Kolejne miejsca na podium zajęli Mateusz i Adam reprezentujący grupę VI. W drugiej kategorii najlepszy okazał się Andrzej z gr. I zostawiając w tyle drugiego Dominika z gr. VI i trzeciego Fabiana z gr. II.
Impreza bardzo się wszystkim podobała, a dopingujące okrzyki kibiców niosły się po całej Jagiellońskiej. Zwykle trenujemy w siłowni lub pokojach, porównując swoje osiągnięcia wyłącznie w rozmowach. Teraz mieliśmy szansę spróbować swoich sił we wspólnej rywalizacji i przekonać się, jak kto sobie radzi z konkretnymi zadaniami. Konkurowanie z innymi dostarczyło nam dużo pozytywnych emocji i pokazało, że zasady fair play nie są nam obce. A to oznacza, że wygraliśmy wszyscy!
Miniony miesiąc wraz z redakcyjnymi kolegami poświęciliśmy na poznanie radia: jego funkcjonowania, tajników pracy dziennikarskiej, różnych rodzajów programów emitowanych w eterze i skomplikowanych technologii do tworzenia audycji głosowych. Ukoronowaniem prowadzonych w Ośrodku zajęć była wizyta w Radiu Malbork, zwiedzenie rozgłośni w towarzystwie pana redaktora Jacka Suchińskiego oraz wywiad z nim. Wiele miesięcy czekaliśmy, aż będziemy mogli kontynuować realizację innowacji pedagogicznej Poznaję siebie, odkrywam świat. Dziennikarstwo w służbie resocjalizacji. W końcu się udało!
Pan Jacek Suchiński, dziennikarz Radia Malbork, naszą podróż po świecie eteru rozpoczął od przedstawienia nam siebie oraz pozostałych pracowników rozgłośni, a także krótkiej charakterystyki zadań, za których realizację są oni odpowiedzialni. Po przywitaniu się z dziennikarzami, prezenterami i pracownikami technicznymi przyjrzeliśmy się z bliska elektronicznemu sercu Radia: serwerowni, która jednocześnie wysyła dźwięki w świat, przechowuje muzykę i archiwalne audycje oraz – w razie awarii prądu – gwarantuje stacji kilkugodzinne zasilanie. Trzecim punktem naszej wycieczki było miejsce, z którego dziennikarze nadają swoje audycje. Zobaczyliśmy tam kilka monitorów, mikrofonów i całe mnóstwo przycisków. Kolejnym pomieszczeniem, do którego zajrzeliśmy, był pokój dźwiękowców, w którym przyjrzeliśmy się nagrywaniu i montowaniu informacji sportowych. Ostatnim etapem poznawania pomieszczeń Radia Malbork były odwiedziny w miejscu nagrywania audycji grupowych. W wygłuszonym pokoju zastaliśmy stół z kilkoma mikrofonami wyrastającymi w strony foteli gości, a w myślach wyobrażaliśmy sobie toczące się tam rozmowy.
Wycieczkę po redakcji Radia Malbork nasz gospodarz ubarwiał historiami ze swojej bogatej dziennikarskiej kariery, ciekawostkami dotyczącymi sprzętu i funkcjonowania radia oraz wieloma cennymi informacjami dotyczącymi pracy dziennikarza radiowego, rodzajów audycji i sposobów przygotowania swojego głosu do pracy. Niesamowite było jednak przede wszystkim oglądać pana Jacka w akcji, gdy zmienioną barwą głosu nagrywał popołudniowe wiadomości sportowe. Z dumą odsłuchaliśmy je później z grupowych odbiorników po powrocie do Ośrodka. To był fascynujący dzień pełen niezwykłych dziennikarskich doświadczeń. Może już niedługo piszący teksty i nagrywający programy telewizyjne redaktorzy MOW News rozszerzą swoją działalność również o regularne audycje radiowe? Chcielibyście?
………………………………K. Matthäus i A. Okoński (MOW News)
…………….
…………….
Zapraszamy Was również do niezwykle ciekawego wywiadu, który przeprowadziliśmy z naszym gospodarzem, redaktorem Radia Malbork Jackiem Suchińskim. Dowiecie się z niego mnóstwa ciekawych rzeczy.
MOW News: Panie Jacku, od kilkunastu lat jest Pan dziennikarzem Radia Malbork. Co przez ten czas dostarczyło Panu w pracy największych powodów do dumy, a co z tego okresu chciałby Pan wymazać ze swojej pamięci?
Jacek Suchiński: To trudne pytanie, bo w przekroju dziesięcioletniej pracy w lokalnym radio sporo było takich momentów, które napawały dumą i sprawiały sporo satysfakcji. Trudno mi je jakoś usystematyzować… Moim zdaniem fakt, że zaczynając prowadzenie stacji radiowej jako grupa amatorów i wolontariuszy, udało się doprowadzić program do obecnego kształtu. Wszystko działo się dwutorowo. Z jednej strony uczyliśmy się i czerpaliśmy z doświadczeń innych stacji o podobnym charakterze, z drugiej – nieustannie poszukiwaliśmy takich treści i sposobów przekazu, by na dość mocno „zagęszczonym” rynku radiowym powalczyć o lokalnych odbiorców i stworzyć program, który na swój sposób będzie nas wyróżniał.
Przykrym doświadczeniem był pożar naszych urządzeń nadawczych w styczniu 2019 r. Zanim udało się przywrócić emisję, przez blisko cztery doby na 90,4 FM panowała cisza. Słychać nas było jedynie w internecie. Potem przez kilka kolejnych miesięcy nadawaliśmy w trybie awaryjnym i mieliśmy problem z dosłaniem naszego sygnału chociażby do Nowego Stawu. To zasadniczo przyczyniło się do spadku słuchalności oraz obniżyło przychód ze sprzedaży reklam. Przetrwaliśmy, ale jeszcze dziś ciężko się o tym mówi…
MN: Kto jest Pana zawodowym autorytetem? Dlaczego?
JS: Idoli dziennikarstwa mam wielu. Wychowywałem się słuchając Tadeusza Sznuka, Wojciecha Manna, Marka Niedźwiedzkiego, Bogdana Fabiańskiego, ale chyba najbliżej prawdy będę wskazując na Jarosława Kuźniara. Dla mnie wniósł nową jakość do dziennikarstwa informacyjnego, imponował gładkim przeprowadzaniem odbiorcy przez poruszane tematy, odpowiednią dynamiką swoich programów, stylem prowadzenia, umiejętnością wciągania odbiorców w interakcje… Miałem możliwość osobistego poznania Pana Jarka, gdy prowadził z Malborka dwudniowy weekendowy program wakacyjny dla TVN24. Rozmowa z nim tylko potwierdziła moje wcześniejsze odczucia, ze jest mistrzem w swoim fachu.
MN: Które z redakcyjnych obowiązków wykonuje Pan z największą przyjemnością, a których za wszelką cenę Pan unika?
JS: Największa przyjemność to oczywiście praca przy mikrofonie, tak samo reporterskim w terenie jak i prezentera w studio. Na przeciwległym biegunie jest tzw. papierkowa robota, której, niestety, nie da się uniknąć…
MN: Co do tej pory było Pana największym zawodowym wyzwaniem?
JS: Tak naprawdę największym wyzwaniem były pierwsze tygodnie pracy w charakterze redaktora naczelnego. „Namaścił” mnie do tego ówczesny dyrektor MCKiE i twórca Radia Malbork Bohdan Paczkowski, który któregoś dnia po prostu podszedł do mnie i wypowiedział jedno zdanie: „Poprowadzisz radio”. Po kilkunastu latach pracy jako… instruktor tańca nie trudno się domyślić, jaka była moja pierwsza reakcja. Gdy ochłonąłem, zacząłem powoli poznawać radiową materię, krok po kroku, nie ustrzegając się błędów, ale dzięki znalezieniu wartościowych ludzi, którzy zaczęli pojawiać się na antenie, radio dostało przysłowiowego „wiatru w żagle”.
MN: Prowadził Pan wywiady z niezliczoną liczbą osób. Która z nich i czym najbardziej Pana zaskoczyła?
JS: Każda z tych rozmów była zupełnie inna i trudno je ze sobą porównywać. Na ogół wszystkie miały bardzo przyjazny i serdeczny ton, bez względu na to, czy rozmówcą był piosenkarz, satyryk, polityk czy aktor. Wskazując na konkretną osobę zaraz musiałbym wymienić drugą, a potem kolejna i kolejną… Najbardziej utrwaliły mi się te pierwsze: z Iwoną Guzowską i Haliną Mlynkovą. Gdzieś od środka zżerały emocje, że to pierwsze wywiady, ale gdy dostrzegłem w moich rozmówczyniach lekką tremę zrozumiałem, że to jest po prostu „naturalne środowisko” takich wywiadów. Swoją serdecznością urzekła mnie Ania Wyszkoni, natomiast Tamara Arciuch zaskoczyła wyznaniem, że z natury jest osobą… nieśmiałą. Nie licuje to z charakterem granych przez nią postaci. Miałem też okazję przeprowadzać wywiad z dziennikarką Darią Górką na temat napisanej przez nią książki. W trakcie rozmowy okazało się, że Pani Daria, jako kilkuletnia dziewczynka, uczęszczała na moje lekcje tańca, które prowadziłem kiedyś w Tczewie. Gdyby dokładnie pochylić się nad każdym przeprowadzonym wywiadem, znalazłbym w nim element zaskoczenia.
MN: Czego jeszcze nie zrealizował Pan na falach Radia Malbork? Jest jakiś program/materiał, który nieustannie chodzi Panu po głowie?
JS: W szufladzie mam jeszcze sporo pomysłów, które nie doczekały się realizacji. Dotyczą różnych formatów. Nie we wszystkim każdy dziennikarz się odnajdzie. Przywołany przeze mnie wcześniej Jarosław Kuźniar, o ile świetnie sprawdzał się w porannym programie informacyjnym, nie „porwał” jako gospodarz talent-show „X-Factor”. Mam pomysł na radiowy program rozrywkowy, ale też sporo obaw, że nie będę umiał go odpowiednio zrealizować. Może kiedyś dojrzeję do tego, by zmierzyć się z takim wyzwaniem.
MN: Jakie cechy powinien mieć idealny kandydat na radiowego reportera?
JS: Wszystkie dobre! W dziennikarstwie wiele cech ma znaczenie. Trzeba mieć oczy i uszy otwarte na wszystko, co wokół nas się dzieje. Umiejętność wyłapywania tego, co najczęściej umyka uwadze statystycznemu Kowalskiemu jest bardzo ważna. Na pewno liczy się umiejętność nawiązywania kontaktu z ludźmi, rozmawiania z nimi, ale też wsłuchiwania się w ich opowieści… Nie dam rady wymienić wszystkich. Sam w swojej pracy często korzystam z takiego narzędzia jak intuicja. Ona podpowiada rozwiązania, jak zrealizować dany temat. Czasami trzeba wykazać się siłą przebicia, sprytem, odwagą, przebiegłością. Nie bez znaczenia są też cierpliwość i pokora. Każdy dzień pracy dziennikarza to służba społeczeństwu i wtórne odkrywanie swoich zawodowych możliwości.
MN: Dziękujemy za rozmowę i niezwykłą wycieczkę!
JS: Bardzo się cieszę, że Wam się podobało. Do zobaczenia!
Wychowankowie naszego Ośrodka przy współpracy z redaktorami MOW News z okazji Dnia Matki przygotowali dla wszystkich mam filmową niespodziankę. Zachęcamy do obejrzenia:
Celem niemal każdego sportowca jest występ na Olimpiadzie. Spełnieniem marzeń jest wywalczenie tam medalu. W miniony czwartek poznaliśmy człowieka, który nie dość, że wystąpił w tej najbardziej prestiżowej imprezie, to jeszcze przywiózł z niej brązowy medal. W tym roku minie 45 lat od tego szczególnego zarówno dla naszego gościa, pana Leszka Kosedowskiego, jak i dla polskiego boksu wydarzenia. A nic tak bardzo nie przywołuje wspomnień jak jubileusze.
Od dłuższego czasu z powodu ograniczeń związanych z pandemią nie nagraliśmy żadnego nowego odcinka Dziennikarskich szlifów. Bardzo nam brakowało poznawania nowych ludzi, rozmów i wyjazdów. Gdy tylko nadarzyła się okazja, by spotkać się w naszych murach z tak wybitną postacią, jak pan Leszek Kosedowski, od razu całą redakcją „MOW News” wzięliśmy się do roboty! Gruntownie przygotowaliśmy się do rozmowy, odnowiliśmy nasze kontakty z panią Magdą z TV Malbork, ułożyliśmy pytania i…byliśmy gotowi!
Wywiad z Mistrzem dostarczył nam mnóstwo przyjemności oraz był niezwykłą lekcją skromności, pracowitości i mądrości. Zarówno my, którzy mieliśmy zaszczyt prowadzić tę rozmowę, jak i nasi koledzy obserwujący nagranie wywiadu słuchaliśmy pana Leszka z zapartym tchem. Dzięki współpracy naszej redakcji z TV Malbork już niedługo będziecie mogli wysłuchać go i Wy. Niebawem kolejny odcinek Dziennikarskich szlifów. Obiecujemy, nie będziecie zawiedzeni!
……………………………………………………… K. Matthäus i D. Drążek (MOW News)
Majówka w Ośrodku? Jeszcze nie tak dawno brzmiało to jak najczarniejszy scenariusz. Przez lata przepustki do domów na ten długi weekend były dla nas i naszych kolegów świetną motywacją do zdobywania jak najlepszych ocen i wzorowego zachowania. W Malborku zostawali wtedy nieliczni i mimo że wychowawcy dbali, by czas mieli urozmaicony, to i tak było im smutno widząc przyjeżdżających po kolegów rodziców. Pandemia zmieniła wszystko. Tym razem nie wyjechał nikt. Drugi rok z rzędu święta majowe wszyscy spędziliśmy przy Jagiellońskiej. Rozumiem to, moi koledzy również. Mamy dosyć kwarantann, maseczek i izolacji, dlatego rezygnujemy ze spotkań z najbliższymi, żeby choć w ten sposób dołożyć cegiełkę do zakończenia epidemii. Co w takim razie robiliśmy w te wolne dni? Dbaliśmy o zdrowie i poprawialiśmy kondycję fizyczną!
Od dłuższego czasu wiedzieliśmy, że majówka upłynie nam pod znakiem sportu. Wychowawcy wraz z naszymi kolegami z grupy VIII przygotowali dla nas i pozostałych wychowanków dwa turnieje: Igrzyska Olimpijskie oraz popularnego piłkarskiego Turbokozaka. Wykaz konkurencji tych zawodów dostaliśmy na tyle wcześnie, że przez poprzednie tygodnie mogliśmy się do nich solidnie przygotować. Dzięki temu rywalizacja była bardzo zacięta, a poziom wysoki. Ale po kolei…
W Święto Flagi wystartowaliśmy w ośrodkowej Olimpiadzie. Z uwagi na obostrzenia sanitarne do areny zawodów: naszej sali sportowej schodziliśmy po dwie grupy. Tam czekało na nas osiem stanowisk. Po krótkiej odprawie, rozgrzewce i otrzymaniu kart startowych rozpoczynaliśmy rywalizację. Każdy chciał wypaść jak najlepiej, dlatego musieliśmy odpowiednio ułożyć sobie ćwiczenia, żeby mięśnie były gotowe do maksymalnego wysiłku. Dlatego też dyscypliny siłowe, jak pompki, deska, podciąganie na drążku czy wiszenie na nim przeplataliśmy tymi technicznymi, jak żonglerka piłką nożną, podbijanie piłki siatkowej, skok w dal czy rzuty do kosza. W kilku konkurencjach poradziliśmy sobie naprawdę dobrze i pobiliśmy swoje życiowe rekordy, ale nie wystarczyło to niestety nawet na podium. Na nasze usprawiedliwienie powiemy tylko, że przeciwników mieliśmy naprawdę rewelacyjnie przygotowanych: Borys w pozycji deski wytrzymał 6 minut i 30 sekund (!!!), Bartek celnie rzucił do kosza 8 z 10 prób (!!!), a Fabian skoczył z miejsca na odległość 3,16 m (!!!). A to tylko niektóre ze świetnych wyników naszych kolegów! Zabawa była świetna, rywalizacja bardzo zacięta, a co najważniejsze wszyscy ukończyli zawody cali i zdrowi! Wyniki już znamy, teraz czekamy tylko na medale, dyplomy i nagrody. A będzie ich sporo, bo dzięki podziałowi wiekowemu na młodszych i starszych na podium stanie aż…48 zawodników!
Rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja świętowaliśmy natomiast na boisku piłkarskim. Zawody piłkarskiego Turbokozaka zorganizowane zostały przez byłych świetnych piłkarzy, legendy malborskiej „Pomezanii”, wychowawców Grzegorza Tanasowa i Tadeusza Świderskiego, więc każdemu zależało, żeby pokazać się przed nimi z jak najlepszej strony. Kochamy piłkę nożną. Gramy w nią bardzo często i każdy z nas uważa, że ma w sobie coś z Ronaldo, z Lewandowskiego i coś z Messiego. Udowodnić to próbowaliśmy w pięciu konkurencjach: strzelaliśmy z połowy naszego Orlika w poprzeczkę, żonglowaliśmy piłką nożną stopa-głowa-stopa-głowa, wykonywaliśmy rzuty karne po wcześniejszym obiegnięciu dziesięć razy piłki (każdemu zakręciło to w głowie…), strzelaliśmy przez całe boisko bez kozła do bramki i wkręcaliśmy piłki bezpośrednio z rzutu rożnego. Podobnie jak w przypadku Olimpiady było sporo żartów i śmiechu, ale było również wiele poważnych emocji: radości z sukcesów i smutku po niedokładnych zagraniach. Nasz występ oceniamy jako dobry. Kilka zagrań nam wyszło, nie daliśmy plany przy żonglerkach, ale nad niektórymi konkurencjami wiemy, że musimy jeszcze popracować. Zwyciężył Karol wyprzedzając po zaciętej walce Adasia, Patryka i Dominika. Obaj uważamy, że każdy z nich śmiało może mówić o sobie TURBOKOZAK.
Turnieje dostarczyły nam mnóstwo frajdy, a rywalizacja pozwoliła pokonać w myślach temat braku przepustek do domów na majowy weekend. Wielu z nas miało czym się pochwalić w rozmowach telefonicznych z rodzicami, a komu jeszcze sportu było mało, ten mógł emocjonować się przed telewizorem zaciętym meczem finału Pucharu Polski pomiędzy „Rakowem” Częstochowa a „Arką” Gdynia (2:1). Kto wie, może i któryś z nas wzniesie kiedyś nad głową jakiś ważny puchar.
„To wyjątkowo trudny czas dla żywego teatru i wielu artystów (…) Silna potrzeba tworzenia u autorów, scenografów, tancerzy, śpiewaków, aktorów, muzyków, reżyserów nigdy nie zostanie zaduszona, a w bardzo niedługiej przyszłości zakwitnie od nowa z nową energią i nowym pojęciem naszego wspólnego świata.”- to słowa znanej aktorki Helen Mirren ( w tłumaczeniu Pawła Paszty), które wygłosiła w swoim orędziu z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru.
W naszym Ośrodku ten dzień także został odpowiednio uczczony. Chłopcy na tę okoliczność przygotowali krótki spektakl będący ich interpretacją postaci Grabca z dramatu „Balladyna” Juliusza Słowackiego. Przedstawienie nosiło tytuł „Grabiec na odwyku” i ukazywało, jakie wydarzenia sprawiły, że bohater popadł w tarapaty i dlaczego postanowił żyć w trzeźwości, a także doradzał to widowni. Przedstawienie bardzo podobało się zarówno wychowankom, jak i nauczycielom i wychowawcom. Aktorzy zebrali gromkie brawa i… słusznie! Bo byli rewelacyjni!